DWUKROTNE DOTKNIĘCIE DNA
PRZEZ STATEK SZKOLNY s/v DAR MŁODZIEŻY
PODCZAS PARADY
ŻAGLOWCÓW NA REDZIE PORTU ALESUND (NORWEGIA)
w dniu 21.07.2001
r.
/Wyciąg z orzeczenia Odwoławczej Izby Morskiej przy
Sądzie Okręgowym w Gdańsku z siedzibą w Gdyni
z dnia 25 października 2007 r. – sygn.akt OIM 2/07/
I. Przyczyną
dwukrotnego dotknięcia dna przez statek szkolny s/v DAR MŁODZIEŻY (dł.całk.
108,6 m, poj.brutto 2255) na południe od stawy oznakowującej skałę Skjongflua
na pozycji: szer.geogr. = 62°29,67 N i dług.geogr. = 006°05,50 E podczas
przejścia na silniku w czasie parady żaglowców, w pobliżu portu Alesund
(Norwegia), z pilotem na pokładzie, w dniu 21.07.2001r. ok.godz. 14.25 LT, w
warunkach wiatru z kierunków zmiennych o sile 1°B, stanu morza 1 i bardzo
dobrej widzialności, skutkiem czego doszło do minimalnych otarć stępki w części
rufowej statku była:
wadliwa nawigacja polegająca na braku ciągłego określania pozycji podczas
zbliżania się do skały Skjongflua oraz brak należytej obserwacji, w wyniku
czego statek, podczas wykonywania zwrotu, nadmiernie zbliżył się do tej skały.
II. Do
wypadku przyczynił się w sposób zawiniony komendant statku szkolnego kpt. ż.w. M.Sz. przez to, że:
1. Nie wskazał mapy będącej na stanie statku, na której
należało prowadzić nawigację,
2. Nie okreslił „D-minimum” w jakiej stawę Skjongflua
należało ominąć od strony południowej,
3. Mając świadomość prowadzenia żaglowca kursem na
zbliżenie do skały Skjongflua:
a) nie wykorzystał urządzenia ARPY w celu ostrzeżenia o
zbliżaniu się do niebezpieczeństwa,
b) nie polecił oficerowi wachtowemu ciągłego
kontrolowania pozycji statku, co umożliwiłoby wcześniejsze uzyskanie informacji
o niebezpiecznym zbliżaniu się do skały.
4. Idąc po akwenie z licznymi przeszkodami nawigacyjnymi
i o bardzo dużym natężeniu ruchu podjął decyzję o zdjęciu od godz. 10.00
obserwatorów („oka”),
czym dopuścił się rażących zaniedbań w przygotowaniu
żaglowca do parady oraz podczas samej parady.
III.
Do wypadku przyczynił się
norweski pilot, który mając obowiązek służenia radą i pomocą w kierowaniu
statkiem, ze względu na warunki nawigacyjne wód, na których pełnił służbę, rażąco niedbale pilotował statek.
IV.
O stopniu zawinienia kpt.ż.w. M.Sz. oraz
norweskiego pilota nie orzeka się.
V. Postępowanie
komendanta s/v DAR MŁODZIEŻY, kpt.ż.w. M.Sz. polegające na zaniechaniu
obowiązku powiadomienia o wypadku:
1. Armatora – W.S.M. w G. (osoby
desygnowanej) zgodnie z wymogami pkt 4.5 i pkt 6.1.1 Systemu Zarządzania
Bezpieczeństwem (ISM Code) przyjętym i certyfikowanym w dniu 23.03.2000 r.
2. Organu inspekcyjnego o konieczności
przeprowadzenia inspekcji doraźnej,
zgodnie z wymogami art. 8 ust. 1 pkt 2 w
zw. z art. 11
ust. 1 ustawy z
dnia 9.11.2000 r. o bezpieczeństwie morskim (Dz.U.
Nr 109 z 2000 r., poz. 1156).
3. Izby morskiej – wbrew zasadom
przewidzianym w przepisach art.97 § 1 k.m. – ustawy z dn. 1.12.1961 r. (tekst
jednolity: Dz.U. Nr 22 z 1986 r., poz. 112 z późn.zmian.) oraz art. 21 ust.3
ustawy z dnia 1.12.1961 r. o izbach morskich (Dz.U. Nr 58 z 1961 r., poz. 320 z
późn.zmian.),
stanowiło
rażące naruszenie podstawowych zasad postępowania po wypadku (obowiązek
dochowania staranności sumiennego kapitana statku przy wszystkich czynnościach
służbowych – art. 84 § 1 k.m. z 1.12.1961 r.)
a
nadto, na skutek zaniechania poinformowania armatora o wypadku nie powiadomiono
klasyfikatora statku tj. Polskiego Rejestru Statków o konieczności
przeprowadzenia przeglądu poawaryjnego, zgodnie z wymogami pkt pkt: 5.1.1.,
5.1.3., 5.10.2.1. oraz 5.10.2.2., mimo automatycznego zawieszenia klasy statku
– pkt 6.1.1 Zasad Klasyfikacji Przepisów Klasyfikacji i Budowy Statków Morskich
PRS z 1999 r.
PRZEBIEG
WYPADKU
1. Dnia 21 lipca 2001 r. statek szkolny s.v. DAR
MŁODZIEŻY (poj. brutto 2255, dł. całk. 108,6 m, szer. 14,0 m, armator: W.S.M. w
G.) odbywał podróż z Alesund do Orsta, w trakcie której uczestniczył w paradzie
żaglowców, zorganizowanej w ramach regat CUTTY STARK na akwenie w pobliżu portu
w Alesund.
Komendantem
żaglowca był kpt.ż.w. M.Sz. (dyplom kpt.ż.w. z 1996 r., staż pływania 30 lat, w
tym, w charakterze kapitana od 1999r.) zaś funkcję oficera wachtowego w czasie
parady pełnił I of. R.N.
Na
pokładzie znajdowało się 32 członków załogi stałej, 117 praktykantów oraz 5-ro
pasażerów. Na czas parady, na statku, znajdowało się 2 norweskich pilotów.
Podczas parady wiatr wiał z kierunków zmiennych o sile 1° B, stan morza wynosił
1, a widzialność była dobra. W trakcie parady żegluga odbywała się pod
bezpośrednią komendą kapitana żaglowca, a oficer wachtowy prowadził nawigację
(na podstawie wskazań GPS-u i obserwacji za pomocą radaru),
zdejmując pozycje z częstotliwością
co ok. 10-15
min., zgodnie z poleceniem kapitana.
S.v. DAR
MŁODZIEŻY początkowo oczekiwał na rozpoczęcie parady w tzw. strefie
oczekiwania, a następnie szedł w paradzie trasą wyznaczoną przez organizatora.
O godz. 12.00 żaglowiec znajdował się na pozycji φ = 62°26,8 N λ =
006°04,8 E i co najmniej do godz. 15.10 (tj. do czasu rozpoczęcia stawiania
żagli) używał silnika spalinowego, idąc z niewielką, zmienną prędkością, w
pobliżu skały SKJONGFLUA wynoszącą 1-3 w. W szyku parady żaglowcem
poprzedzającym s.v. DAR MŁODZIEŻY był ORP ISKRA.
Trasa
parady przebiegała w pobliżu oznakowanej za pomocą żelaznej tyki, zakończonej
niewielką kratownicą, w kolorze szaro-czarnym,, pojedynczej, stożkowatej,
podwodnej skały SKJONGFLUA znajdującej się na pozycji φ=62°29,67 N i
λ = 006°05,50 E. Okolice tej pozycji s.v. DAR MŁODZIEŻY osiągnął ok. godz.
14.25 i wówczas odczuto na statku ocieranie kadłuba o przeszkodę, objawiające
się, przede wszystkim, krótkotrwałymi, nienaturalnymi drganiami statku. Przed
kontaktem z przeszkodą znaku nawigacyjnego oznakowującego skałę nie
zaobserwowano wzrokowo. O zbliżaniu się do skały i wynikającej ze zliczenia
odległości do niej, wynoszącej ok. 1 kbl., I oficer informował kapitana.
Pozycja statku, zdjęta przez oficera nawigacyjnego bezpośrednio po odczuciu
kontaktu z przeszkodą, zbliżona była do pozycji skały. I oficer R.N. określił
ją jako odległość 30-90 m od skały. Nawigację na mapach
prowadzono wyłącznie na mapach
norweskich – dostarczonych, a następnie
zabranych ze statku przez pilotów.
Bezpośrednio po odczuciu przez członków załogi nienaturalnych drgań
żaglowca – na polecenie starszego mechanika – przeprowadzono kontrolę
szczelności kadłuba, w tym, sondowania zbiorników. Uzyskane wyniki nie
wskazywały na utratę szczelności, o czym poinformowano komendanta. Przegląd
podwodnej części kadłuba możliwy był dopiero
po zawinięciu do portu w Bergen ale komendant nie zlecił jego przeprowadzenia
O wypadku
nie zawiadomiono administracji morskiej, armatora ani izby morskiej, nie
odnotowano zdarzenia w dzienniku okrętowym. Z własnej inicjatywy, w książce
manewrów na karcie 17, w rubryce „Uwagi”, st. mechanik dokonał wpisu: „14.25
podwójne otarcie L.B. lub dno o jakąś przeszkodę w okolicy zb.21L”. O
zaistnieniu wypadku armator dowiedział się dopiero w związku
z pracami remontowymi prowadzonymi na statku, stojącym na doku w
Stoczni Nauta S.A., w miesiącu lutym 2003 r.
Klasyfikator
statku – PRS w Gdańsku, w sprawozdaniu z przeprowadzonego wówczas przeglądu
stwierdził: „(...) widoczne lokalne wgniecenia przy przejściu tylnicy w
płaszczyznę stępki o strzałce ugięcia nie przekraczającej 10 mm, na powierzchni
około 0,05 m², ponadto, w rejonie wręgi 2-3 LB zauważono ślady otarcia i
związane z tym zdarcie materiału, na długości około 2 m, z maksymalną
głębokością około 15 mm w stosunku do pierwotnego kształtu (...)”.
2.
Okoliczności w jakich doszło do wypadku ustalono, przede wszystkim, na
podstawie zeznań świadków będących członkami załogi s.v. DAR MŁODZIEŻY,
relacjonujących zgodnie – co do zasady – o odczutych wrażeniach nienaturalnego
zachowania się statku, polegającego na wstrząsie kadłuba (które objawiało się
szarpnięciem statku), kołysaniu, drżeniu rej i want.
Zeznania
wskazanych z imienia i nazwiska 27 świadków są wiarygodne, gdyż zgodnie
relacjonują oni o odczuciu stosunkowo niewielkich wstrząsów i – w zależności od
miejsca, w którym wówczas
się znajdowali – usłyszeniu
odgłosu uderzenia lub dostrzeżeniu
ruchu rej i masztów. Naturalne różnice w percepcji
zdarzeń i samych relacjach (zeznania o odczuciu jednego lub dwóch,
następujących po sobie wstrząsów, o różnych wrażeniach co do ich siły, czy
występującym przechyle na burtę) potwierdzają jedynie tezę, że świadkowie ci
nie prezentowali jednej, wcześniej uzgodnionej wersji lecz spontanicznie
dzielili się swoimi przeżyciami. Nie bez znaczenia
przy ocenie wiarygodności tych zeznań – wobec istniejących, w istocie
niewielkich, różnic w opisie zdarzenia – jest upływ czasu jaki minął od
zaistnienia wypadku, mogący powodować, że doznane wówczas wrażenia uległy
później, już we wspomnieniach, czy to wyolbrzymieniu, czy też, wręcz
przeciwnie, marginalizacji.. Znamiennym jest jednak, że fakt wypadku
potwierdziło 90% załogi statku.
Wersję o
odczutym wstrząsie w rejonie skały potwierdził również w sposób wiarygodny –
lecz dopiero w toku postępowania przed izbą morską – zainteresowany I oficer R.N.,
wyjaśniając: „ (...) poczułem dwie wibracje, które trwały 5-10 sekund w
odstępie 1 minuty (...) - natychmiast
pobiegłem do kabiny nawigacyjnej żeby określić pozycję (...)”. Pozycja ta
zbliżona była do pozycji skały i oszacowana została przez I oficera na: pół
kabla, 90 m, 50 m, a ostatecznie na 30-40 m. Także świadek, radiooficer W.S.
potwierdził fakt nienaturalnego zachowania się żaglowca relacjonując, iż po
wybiegnięciu na pokład zauważył – w odległości wówczas już 20 m – pławę.
Wprawdzie początkowo zainteresowany I of. R.N., tak w oświadczeniu pisemnym jak i w zeznaniach
składanych w Kapitanacie Portu, nie wspomniał o wypadku, lecz zważywszy, że w
trakcie parady pełnił on funkcję oficera wachtowego, istniała ewentualność, że
jego postępowanie może być uznane jako przyczynienie się do wypadku. Stąd też, jego wcześniejsze oświadczenia, w których
przemilczał fakt zaistnienia wypadku należało potraktować jako przyjętą linię
obrony, z której następnie się wycofał.
PRZYCZYNY WYPADKU.
1) Brak należytej obserwacji..
Całokształt materiału dowodowego pozwala
na stwierdzenie ponad wszelką wątpliwość, że w dniu 21.07.2001 r. około godz. 14.25 LT
doszło do wypadku polegającego na dwukrotnym kontakcie kadłuba (a ściślej
stępki) z dnem, tj. ze skałą SKJONGFLUA. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności
otarcie o skałę nastąpiło najmocniejszą częścią konstrukcji statku, a z uwagi
na niewielką prędkość postępową rzędu 3 węzłów, skutki otarcia nie stanowiły
zagrożenia dla bezpieczeństwa statku. Można zaryzykować twierdzenie, że gdyby
żaglowiec znalazł się na kursie prowadzącym kilkanaście metrów bardziej w lewo,
od tego, którym szedł w chwili wypadku, skutki wypadku mogły być znacznie
poważniejsze (z uwagi na mniejsze głębokości), łącznie z potrzebą udzielenia
pomocy ratowniczej. Rozpatrując kwestię przyczyny wypadku należy stwierdzić, iż
zamyka się ona w dwóch wyrazach: „human factor”. Zarówno
funkcjonowanie urządzeń statku, jak i warunki pogodowe były bez zastrzeżeń i
nie miały żadnego wpływu na zaistniałe zdarzenie. Przyczyn wypadku należy więc
upatrywać w niewłaściwie prowadzonej nawigacji i
obserwacji. Uściślając obydwa najważniejsze czynniki w bezpiecznym prowadzeniu
statku, w tym przypadku, wadliwa nawigacja była pochodną braku prowadzenia
należytej obserwacji.
Odwoławcza
Izba Morska uznała za całkowicie wiarygodne wyjaśnienia I oficera R.N. dotyczące
okoliczności w jakich prowadzono obserwację z pokładu żaglowca. Wyjaśnił on m.in.:
„(...) Jak przejmowałem wachtę o godz. 12.00, to III
oficer przekazał mi, że z tego względu, że studenci bardzo słabo obserwują te
wszystkie jednostki i im się myli, to komendant zdjął „oko” i „oka” nie było.
Jak patrzymy na załącznik nr 3 (załącznik do akt – przyp.OIM), w raporcie
nawigacyjnym pisze też, że „oka” nie było. Ja „oko” wykorzystywałem do tego
celu, że ja ich nie puściłem, tylko oni stali w kabinie nawigacyjnej piętro
niżej i jak mieliśmy oddawać ukłony (bo oficer na „Darze” ma gwizdek) na jeden
krótki gwizdek oni byli już na mostku i żeby tę czynność wykonać, to miałem
bardzo mało czasu (...)” (chodzi o oddawanie honorów – przyp. OIM). Sam zainteresowany I oficer R.N. wyjaśnił, że kiedy na podstawie zrobionej
za pomocą GPS-u pozycji ustalił, że żaglowiec zbliżył się na odległość 1 kabla
do stawy, to zaczął wypatrywać znaku nawigacyjnego (który nazywał pławą) ale go
nie widział, natomiast widział dużo małych jednostek. W tej sytuacji, rzeczywiście jedynym racjonalnym wytłumaczeniem niezauważenia stawy jest to, że w jej
rejonie znajdowało się dużo małych jednostek (motorówek i żaglówek), a także, oprócz
tego mały statek, oznaczony na fotografii wykonanej o godz. 14.14.48 LT jako
jednostka „A” (załącznik nr 2 do akt – przyp.OIM). Ten sam statek doskonale
jest widoczny również na fotografiach wykonanych z filmu nakręconego z
pokładu s.v. DAR MŁODZIEŻY o godz. 14.32.00 LT przy czym, w tym czasie, statek
ten znajdował się w niewielkiej odległości na zachód od stawy SKJONGFLUA. Oceniając
położenie tej jednostki na podstawie czasów wykonanych fotografii
stwierdzić należy, że statek ten stał, względnie przemieszczał się z minimalną
prędkością. Na fotografii z godz. 14.14.48 LT utrwalona została sytuacja, w
której to s.v. DAR MŁODZIEŻY zbliżał się do stawy SKJONGFLUA, idąc generalnie
kursem wschodnim właśnie na wysokości pozycji jednostki „A” (porównanie tej fotografii
z mapami norweskimi nr 456 oraz 31).
Sektor
obserwacji z mostku nawigacyjnego w kierunku dziobu jest znacznie ograniczony
przez wznos dziobu, maszty i takielunek, a nadto, nie można wykluczyć, że dodatkowo,
właśnie tzw. jednostka „A” i spora ilość mniejszych jednostek, utrudniały
obserwację lewego sektora od dziobu
żaglowca.
W świetle powyższego
znajduje wyjaśnienie sytuacja, tak jak ją przedstawił I oficer R.N. mówiąc o
tym, iż zorientowawszy się, że żaglowiec znalazł się w odległości 1 kbl. od
stawy wypatrywał jej razem z norweskim pilotem i obydwaj nie mogli jej dostrzec.
Stąd też, wiedząc o istnieniu niebezpieczeństwa nawigacyjnego i oznakowującej go
stawie (wg. relacji kapitana, piloci mieli ją wskazać wtedy, kiedy statek szedł
z Alesund w tzw. rejon oczekiwania na rozpoczęcie parady) tak ważnym było
odpowiednio wczesne jej dostrzeżenie po to, by móc w sposób ciągły kontrolować
swoją pozycję względem stawy, która była przecież znakomitym punktem
odniesienia. Takim samym, (a właściwie jeszcze lepszym, bo przecież doskonale
widocznym) punktem odniesienia mogła być tzw. jednostka „A”, o której musiano
wiedzieć, (skoro wcześniej, dzięki pilotom, zwrócono uwagę na stawę), że stoi ona niedaleko stawy lub też
„kręci się” w jej bezpośrednim sąsiedztwie (patrz uwagi dotyczące czasów wykonania fotografii).
Niedostrzeżenie w stosownym czasie znaku nawigacyjnego oznakowującego niebezpieczną skałę w rejonie
przejścia, winno w każdym dowódcy statku wzbudzić zainteresowanie i niepokój, a
w konsekwencji, zaowocować podjęciem stosownych
działań.
Oceniając
sposób prowadzenia obserwacji na żaglowcu należało to uczynić przez pryzmat przepisów
Rozdziału VIII Załącznika do Konwencji STCW 78/95 zawierającego wytyczne,
którymi należy kierować się podczas
pełnienia wachty nawigacyjnej, a w szczególności, prowadzenia obserwacji wzrokowej.
Należy także przypomnieć, że w dacie wypadku
obowiązywało rozporządzenie
Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 24.08.2000 r. w sprawie
wyszkolenia, kwalifikacji zawodowych, pełnienia wacht oraz składu załóg statków
morskich o polskiej przynależności (Dz.U. Nr 105 z 2000 r., poz. 1117), które
to w § 78 ust. 1 stanowiło, że wachty na statkach powinny być pełnione właśnie
zgodnie z postanowieniami Konwencji STCW
78/95. Także opracowana przez Międzynarodową Organizację
Morską (IMO) tzw. skrócona instrukcja pełnienia wachty nawigacyjnej na mostku
przewiduje, że właściwa służba na oku powinna być utrzymywana ciągle – tj.
obserwacja wzrokowa, słuchowa i radarowa – w celu odpowiednio wczesnego
wykrycia możliwości kolizji z jakimikolwiek obiektami stałymi lub
pływającymi oraz innych niebezpieczeństw nawigacyjnych. Służba na oku nie
powinna być zajęta innymi czynnościami, które by przeszkadzały w prowadzeniu
ciągłej obserwacji (patrz str. 173 „Nawigacyjnego planowania podróży” Mirosława Jurdzińskiego – Wydawnictwo
Morskie, Gdańsk – 1989).
Tymczasem,
w sytuacji jaka zaistniała przed wypadkiem,
zarówno kapitan, jak i pomagający w prowadzeniu statku pilot oraz oficer
wachtowy, wszyscy trzej, prowadząc obserwacje z pokładu żaglowca usytuowanego na
wysokości mostka, z powodów, o których była wyżej mowa, nie byli w stanie
zaobserwować stawy do której się zbliżali. Jeżeli kapitan miał uzasadnione
podstawy ku temu, by nie ufać w umiejętności kadetów w prowadzeniu właściwej
obserwacji, to mógł do tego celu wykorzystać wolnych od pracy członków załogi
stałej (np. st. bosmana W.S., bosmana W.O., marynarza W. J.), którzy od godzin południowych (jak zeznali, od czasu
zakończenia obiadu, który był o godz. 12.00) przebywali na pokładzie dziobowym
żaglowca, czekając w gotowości do stawiania żagli (obsada foka). Znajdujące się na dziobie tzw. „balkoniki”
służące do prowadzenia
obserwacji m.in. w „martwym” sektorze obserwacji niewątpliwie
ułatwiłyby to zadanie. Niewykorzystanie tej możliwości oraz zaniedbania dotyczące prowadzenia obserwacji
radarowej (o których poniżej) stanowią podstawę do ustalenia, że jedną z dwóch
przyczyn wypadku był brak prowadzenia należytej obserwacji.
2) Wadliwa nawigacja.
Zarzut
prowadzenia wadliwej nawigacji oparty jest przede wszystkim na podstawie
analizy częstotliwości określania pozycji żaglowca podczas zbliżania się do
skały SKJONGFLUA.
Ze zgodnych
wyjaśnień komendanta M.Sz. i I oficera R.N. wynika, że pozycje żaglowca określano co 10 do 15 min. Jeśli wziąć pod
uwagę, że do określenia pozycji służył GPS, to tzw. „zrobienie” pozycji, a
następnie naniesienie jej na mapę nie stanowiło żadnego problemu. Natomiast,
podstawową rzeczą w tym przypadku była częstotliwość jej określania. Z uwagi na
przybrzeżny rejon żeglugi, z oznakowanymi podwodnymi niebezpieczeństwami oraz z
uwagi na duże nasilenie ruchu różnej wielkości jednostek i zmniejszenie
właściwości manewrowych własnej jednostki, wynikające z niewielkiej prędkości
żaglowca idącego na silniku (około 3 węzłów), a przez to, zwiększenie czasu
reakcji na wychylenie steru, należało określać pozycje na tyle często, aby zbliżenie się do stawy na
odległość 1 kabla nie stanowiło zaskoczenia. Biorąc pod uwagę powyższe, gdy
statek był w odległości 0,5 Mm od skały SKJONGFLUA, a kurs prowadził w jej
bezpośrednim sąsiedztwie i kiedy prowadzący obserwację (?) nie mogli dostrzec
stawy, należało określać pozycję w sposób ciągły, wykorzystując do tego zarówno radar, pracujący na stosownym (małym) zakresie jak i GPS.
Umożliwiłoby to uniknięcie nadmiernego zbliżenia do przeszkody nawigacyjnej
poprzez wcześniejszą zmianę kursu, w celu minięcia skały w bezpiecznej
odległości.
Tymczasem,
określanie pozycji co 10 minut oznaczało, że przy średniej prędkości 3 węzłów,
statek w tym czasie pokonywał dystans około 0,5 Mm. Już tylko z tego wyliczenia
widać, że pozycje określano za rzadko w stosunku do zagrożenia, o którym
wiedziano znacznie wcześniej.
Analiza pozycji żaglowca była możliwa
tylko na podstawie kalkulacji wynikających z
precyzyjnych pozycji ORP ISKRA oraz dokumentacji zdjęciowej przebiegu parady.
Statek szkolny s.v. DAR MŁODZIEŻY nie prowadził żadnej udokumentowanej
nawigacji: brak zapisów pozycji w dzienniku okrętowym, wyrwana kartka z brudnopisu,
na której pozycje statku podobno były odnotowywane, brak jakichkolwiek śladów
prowadzenia nawigacji na statkowej mapie (nr 3085), natomiast mapa norweska, na
której była prowadzona nawigacja „zeszła ze statku” wraz z pilotem. To wszystko
spowodowało, że analizy, odnoszące się do rzeczywistego przebiegu trasy s.v.
DAR MŁODZIEŻY podczas parady mogły być jedynie przybliżone. Jak należy sądzić,
żaglowiec po dojściu w rejon oczekiwania tzw. „Assambling Area” dla żaglowców
klasy „A” (plan parady) ruszył następnie
w kierunku NE, pozostawiając po lewej burcie wyspę Havsteinen. O godz. 14.08.48
LT na taśmie video nagranej na pokładzie żaglowca, rejestrującej niestety tylko
fragmentarycznie przebieg parady, nagrany został głos komendy „lewo na burtę”
przy czym, nieznany jest o tej godzinie kurs żaglowca ani jego pozycja (logika
wydarzeń wskazuje, że był on właśnie NEN). Fotografia wykonana z pokładu
śmigłowca o godz. 14.14.48 LT obrazuje
sytuację, w której to żaglowiec wykonał już zwrot w prawo, zbliżając się do jednostki
„A” i stawy SKJONGFLUA (być może przez tę jednostkę „A” zasłoniętą, o czym była
wyżej mowa) kursem generalnie zbliżonym do 90°. Statek około godz. 14.25.00 LT
minął lewą burtą najpierw tę jednostkę, a następnie, stawę SKJONGFLUA,
wykonując jednocześnie w tym samym czasie zwrot w prawo, o czym świadczą
zarówno wyjaśnienia I oficera R.N.: „(...)Nie jestem pewny, wydaje mi się, że
komendant poszedł jednak w prawo, ale nie jestem pewny (...)” jak i zeznania
bosmana W.O.: „(...) Statek robił zwrot, z tego co pamiętam, w prawo i w pewnym
momencie poczułem uderzenie o kadłub statku jakiejś podwodnej przeszkody (...)”.
Fotografie wykonane z taśmy video nakręconej z pokładu s.v. DAR MŁODZIEŻY o
godz. 14.32.10 LT świadczą o tym, że około 7 minut po wypadku żaglowiec szedł
już kursem ESE o nieustalonej wartości. Rzecz charakterystyczna, idący (podobno
w szyku torowym) za s.v. DAR MŁODZIEŻY, duński żaglowiec GEORG STAGE (wielkością odpowiadający ORP ISKRA) minął jednostkę „A”
i tę stawę prawą burtą, czyli od północy, a zatem, postąpił wbrew zaleceniom i
planom organizatorów parady, nakazującym trasę parady prowadzącą na południe od
stawy SKJONGFLUA. Wyjaśnienie powodów takiego kursu duńskiego żaglowca dla
ustalenia przyczyn wypadku nie było konieczne.
Przedstawione
wyżej okoliczności zdarzenia świadczą o tym, że dyrektywy dotyczące zasad
prowadzenia wachty nawigacyjnej zawarte w Konwencji STCW 78/95, niestety, nie
były przestrzegane – (patrz Kod STCW Część A Rozdział VIII zatytułowany „Normy
dotyczące pełnienia wachty” pkt 47). Mowa
jest w nich m.in. o tym, że na wodach przybrzeżnych i o dużym natężeniu ruchu
powinny być używane mapy o największej skali jakie są dostępne na statku,
natomiast określanie pozycji powinno następować często i być wykonywane więcej
niż jedną metodą, zawsze, jeśli pozwalają na to okoliczności. Tak więc, częste
określanie pozycji dla prowadzenia bezpiecznej nawigacji na wodach
przybrzeżnych stało się nie tylko regułą dobrej praktyki morskiej, ale
dyrektywą prawidłowego postępowania, ujętą w Kodzie stanowiącym załącznik do
Konwencji STCW 78/95. W omawianym przypadku częste określanie pozycji należało
interpretować jako ciągłe określanie pozycji, gdy statek był już w
odległości 0,5 Mm od skały, a znak nawigacyjny określający jej położenie był dla
wachty nawigacyjnej żaglowca niewidoczny.
ODPOWIEDZIALNOŚĆ
KAPITANA I PILOTA ZA SPOWODOWANIE WYPADKU.
Analiza
materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie musi prowadzić do wniosku, że
przyczyn wypadku należy upatrywać zarówno w zaniedbaniach leżących po stronie
kapitana statku jak i norweskiego pilota przy czym, zaniedbania kapitana
dotyczą zarówno przygotowania statku do parady jak i działań podjętych (lub
zaniechanych) już podczas samej parady.
1) Przygotowania do parady.
Z opisu przygotowań
do parady przedstawionych przez kpt.ż.w. M.Sz. oraz I oficera R.N. wynika, że dzień
wcześniej, podczas odprawy,
organizatorzy przekazali informacje o planowanym przebiegu parady i jej
trasie, dostarczyli plan parady oraz
mapy norweskie nr 209 i nr 31 . Z tych samych relacji wynika, że przed paradą,
na statku nie sporządzono nawigacyjnego planu
przejścia przy wykorzystaniu nie tylko informacji udzielonych przez
organizatorów, ale także takich danych
jak: informacje o wielkościach pływów i
prądach morskich występujących na tym akwenie, rozpoznanie ewentualnych
przeszkód nawigacyjnych, wymagających
szczególnej uwagi.
Przede
wszystkim, rzeczą podstawową, było wskazanie przez kapitana mapy, na której
należało prowadzić nawigację. Mogła nią być zakupiona specjalnie na tę podróż
mapa brytyjska nr 3085 o skali 1:25 000
czy też, znacznie mniej dokładna, dostarczona przez organizatorów mapa norweska
nr 31 o skali 1 : 50 000.
Natomiast,
jeżeli nawigację prowadzono na mapie elektronicznej w zbiorze map TRANZAS, to w interesie kapitana było poinformowanie
o tym fakcie
izby morskiej w 2003 r., a nie w
październiku 2007 r., już po zakończeniu przewodu odwoławczego, tj. w mowie
końcowej (patrz: art. 43 ust. 2 u.o.i.m.). Niezależnie od tej uwagi należy
przypomnieć, że de facto, nawigację podczas parady prowadzono na norweskich
mapach dostarczonych (i zabranych) przez pilotów, a nie na mapie
elektronicznej.
Mając
informacje o przebiegu trasy parady należało na wybranej mapie wykreślić
planowane kursy odpowiadające zamierzonej trasie, z zaznaczeniem niebezpiecznego rejonu, który należało
ominąć. W tym przypadku, rejonem tym była skała SKJONGFLUA, gdyż położona na
południe od niej, w odległości 3 kbl skała SNOGGEFLUA leży na głębokości 10 m,
co przy zanurzeniu s.v. DAR MŁODZIEŻY, nieznacznie przekraczającym 6 m, dawało
bezpieczny zapas wody pod stępką. Mając znakomity punkt orientacyjny jakim była
stawa SKJONGFLUA, należało zakreślić na mapie granice rejonu, tzw. D-minimum,
którego przekroczyć nie było wolno, a zbliżenie się do niego powinno skutkować
natychmiastową zmianą kursu na bezpieczny (w tym przypadku, zgodnie z planem
parady, generalnie na kurs prowadzący w kierunku ESE). Tymczasem, ze zgodnych
wyjaśnień obydwu zainteresowanych wynika, iż tej wstępnej pracy przygotowującej
bezpieczne przejście nie wykonano. Jak się wydaje – a okoliczności przebiegu
podróży zdają się to przypuszczenie potwierdzać – kapitan wiedząc o tym, że
podczas parady będzie miał na burcie
norweskiego pilota (pilotów), po prostu zaniedbał jakichkolwiek przygotowań do
tej krótkiej podróży.
2) Przejście podczas parady.
Dojście do
rejonu oczekiwania (Assambling Area) nie nastręczało żadnych trudności tym
bardziej, że statek szedł na silniku, w bardzo dobrych warunkach pogodowych.
Oczekując na rozpoczęcie parady żaglowiec stał w dryfie, by następnie ruszyć z
prędkością nie większą jak 3 węzły, kursem prowadzącym generalnie w kierunku
stawy SKJONGFLUA. Mając świadomość zbliżania się do newralgicznego punktu trasy
parady, w dodatku niewidocznego z pokładu nawigacyjnego z powodów, o których
była mowa przy ocenie prowadzenia obserwacji, kapitan nie wykorzystał
możliwości jakie dawało mu wyposażenie stanowiska dowodzenia na mostku. Na
żaglowcu był radar z automatycznym śledzeniem echa (ARPA), gdzie uruchamiając
funkcję alarmu nadmiernego zbliżenia do innego statku (w tym przypadku chodziło
o stawę) można było niejako „automatycznie” uzyskać informację o zbliżaniu się
do niebezpieczeństwa. Sposobności do
zaprogramowania ARPY i określenia D-minimum było wiele,
poczynając od dnia
poprzedzającego paradę, a na czasie
poświęconym na oczekiwanie w Assambling Area na rozpoczęcie parady kończąc.
Z uwagi na
szczególny rodzaj podróży w jakiej znalazł się statek (parada żaglowców), duży
ruch jednostek na akwenie, ograniczoną (do pewnego stopnia) przestrzeń
manewrową, to wszystko zmuszało osoby kierujące statkiem (kapitana, pilota,
oficera wachtowego, marynarza za sterem) do maksymalnej koncentracji i ciągłego
skupienia uwagi na wykonywanych czynnościach.
Mimo obecności pilota na mostku, oficer
pełniący wachtę (a był nim I oficer R.N.) powinien był wykonywać wszystkie
czynności tak, jakby pilota nie było.
W tym
konkretnym przypadku kapitan sprawując kierownictwo nautyczne
żaglowca, był odpowiedzialny nie
tylko za czynności pilota, ale także za te zadania, które realizował oficer
wachtowy.
W tej
sytuacji, obowiązkiem kapitana było wydanie oficerowi wachtowemu polecenia
ciągłego kontrolowania pozycji statku z powodów, o których była mowa przy
omawianiu spraw związanych z wadliwą nawigacją. Ocena kapitana, że pozycje
statku były robione często, bo co 15 min., w opisanych wyżej okolicznościach
jest oceną nieprawidłową. Wprawdzie, przy prędkości rzędu 3 węzłów, statek w
ciągu 15 min. pokonywał dystans zaledwie max 7,5 kbl, ale w tej konkretnej
sytuacji w jakiej się znalazł, częstotliwość określania pozycji była niewystarczająca i dlatego,
kiedy oficer zameldował
o tym, że statek jest w odległości 1 kbl od przeszkody, stanowiło to zarówno
dla kapitana jak i dla pilota zaskoczenie.
Z powodów,
które przytoczono wcześniej, błędną była decyzja o zdjęciu „oka” i zaniechanie
wystawienia obserwatorów. Na skutek tej decyzji, kapitan pozbawił się jeszcze
jednego, istotnego z punktu widzenia bezpieczeństwa nawigacyjnego, źródła
informacji.
Przywołane
wyżej zaniechania i działania należy ocenić, zgodnie z wnioskiem Delegata
Ministra Gospodarki Morskiej, jako rażące zaniedbania w wypełnianiu przez
kapitana statku obowiązku dochowania należytej staranności sumiennego kapitana
przy czynnościach związanych z prowadzeniem statku.
Analizując
przebieg wydarzeń, które miały miejsce w dniu 21.07.2001 r. należy stwierdzić,
że komendant żaglowca, kpt.ż.w. M.Sz., wprawdzie dopełnił obowiązków wynikających zarówno z
treści art. 83 § 2 k.m. z 1961 r. (obowiązek osobistego prowadzenia statku) jak i z treści
art. 83 § 3 k.m. z 1961
r. (obowiązek korzystania z pomocy
pilotowej), ale korzystanie z pomocy pilotowej nie powinno być bezkrytyczne. Ta
ocena znajduje oparcie nie tylko w przykładach wziętych z praktyki żeglugowej,
ale także, w przypadkach opisanych w orzecznictwie izb morskich (np. orzeczenie
w sprawie WMG 31/93 z dnia 17.08.1993 r. czy w sprawie WMG 91/93 z dnia
30.09.1993 r.).
Kapitan
musi nadzorować pracę pilota, chociażby tylko po to, aby w razie potrzeby,
korygować jego komendy. Nie można bowiem zapominać, że pilot w czasie
pilotowania statku pozostaje pod kierownictwem kapitana statku pilotowanego, a korzystanie z usług pilota nie zwalnia
kapitana od odpowiedzialności
za kierownictwo statku (art. 217 § 1 i 3 k.m. z 1961 r.). Niewątpliwie, nic nie
stracił na swojej aktualności pogląd,
utrwalony w orzecznictwie izb morskich jeszcze w latach 70-tych XX wieku, że
zasadą dobrej praktyki morskiej jest czynna postawa kapitana, w czasie
obecności pilota na mostku i zgody kapitana na to, by pilot udzielał swoich rad
w formie bezpośrednich komend kierowanych do sternika lub do oficerów wachtowych gdyż to oznacza, że
kapitan ściśle współpracuje z pilotem, a nie zdaje się całkowicie na niego
(orzeczenie w sprawie WMS 177/71 i OIM 15/72 opublikowane w Biuletynie
Informacyjnym Odwoławczej Izby Morskiej nr 25/26 z 1973 r.
str. 133 i następne).
3) Zaniedbania pilota.
Usługa pilotowa w swojej
istocie polega na
udzielaniu rad i pomocy
kapitanowi w prowadzeniu statku na akwenie, na którym usługa ta jest
świadczona. Pilot, jako marynarz o wysokich kwalifikacjach, mając doświadczenie w prowadzeniu statków (w tym
przypadku, wieloletnie doświadczenie na
akwenie w pobliżu portu Alesund), z założenia powinien być tą osobą, która jest
najlepiej zorientowana w miejscowych warunkach żeglugowych. Pilot, przy
wykonywaniu swoich obowiązków,
powinien dochować takiej samej
staranności jak kapitan statku, tym bardziej że, jak praktyka dowodzi, de facto,
to on przejmuje prowadzenie statku. Tymczasem, ustalone okoliczności wypadku świadczą o tym, że pilot
swoją usługę wykonywał rażąco niedbale. Mając świadomość zagrożenia jakie dla
żaglowca tej wielkości co s.v. DAR MŁODZIEŻY stwarza skała SKJONGFLUA dopuścił
do sytuacji, w której to statek nadmiernie się do niej zbliżył. Opis zachowania
pilota po wypadku, plastycznie przedstawiony przez I oficera R.N., świadczy o
bardzo niestarannym kontrolowaniu pozycji statku przed wypadkiem. Za taką oceną
przemawia postawa pilota świadcząca o zaskoczeniu faktem, że żaglowiec otarł
się o skałę. Zaskoczenie mogło być bądź to wynikiem nienajlepszego rozeznania,
co do obszaru niebezpiecznych głębokości w bezpośrednim sąsiedztwie stawy
SKJONGFLUA i związanego z tym przekonania, że można ją minąć bezpiecznie
nawet w odległości 20-30 m (wersja mało prawdopodobna) bądź też, wynikiem
problemów związanych ze wzrokowym zaobserwowaniem tego znaku nawigacyjnego. W
takim przypadku pilot, tak jak i kapitan, przeoczyli czas, kiedy należało
wykonać zwrot w prawo, na kurs prowadzący w kierunku ESE (ta wersja jest
bardziej prawdopodobna).
Rekapitulując: przywołane wyżej zastrzeżenia do pracy pilota stanowią
podstawę do uznania, że poprzez rażące zaniedbania w pilotowaniu statku
przyczynił się on do spowodowania
wypadku.
Z uwagi na fakt,
iż pilot L.K.
nie uczestniczył w postępowaniu
przed izbą morską w charakterze zainteresowanego i nie mógł przez to bronić
swojego stanowiska, wobec niemożności zagwarantowania jemu prawa do obrony,
Odwoławcza Izba Morska odstąpiła od orzeczenia o jego winie. Konsekwencją
takiego stanowiska była także niemożność orzeczenia o stopniu zawinienia
spowodowania wypadku przez komendanta s.v. DAR MŁODZIEŻY kpt.ż.w. M. Sz.
OCENA POSTĘPOWANIA kpt.ż.w. M.Sz. PO
WYPADKU.
Przywołany
wyżej obowiązek dochowania staranności sumiennego kapitana przy wszystkich
czynnościach służbowych (art. 84 § 1 k.m. z 1961 r.) dotyczy nie tylko
postępowania kapitana przed wypadkiem, ale także i po jego zaistnieniu.
Zebrany w
sprawie materiał dowodowy w sposób jednoznaczny przemawia za tym, że po
wypadku, kpt.ż.w. M.Sz. uczynił wszystko,
aby fakt dwukrotnego otarcia żaglowca o skałę zataić. Stąd też, na temat wypadku brak jest jakiejkolwiek
informacji w dzienniku okrętowym, czy
też w innych oficjalnych dokumentach statku. Zaniechano także po tym zdarzeniu jakichkolwiek
działań w celu zbadania poszycia dna żaglowca (pominięcie milczeniem sugestii
st. oficera, kpt.ż.w. T.A., aby w porcie
Bergen zaangażować nurka).
Izba Morska
w Gdańsku prawidłowo wskazała zarówno podmioty, które należało powiadomić o
wypadku jak również przepisy prawa, które w związku z zaniechaniem
powiadomienia zostały przez komendanta żaglowca naruszone.
Odwoławcza
Izba Morska podziela w całej rozciągłości krytyczne oceny zarówno Izby Morskiej
w Gdańsku jak i Delegata Ministra przy Odwoławczej Izbie Morskiej dotyczące zatajenia faktu wypadku. Na
szczególne podkreślenie zasługuje okoliczność, iż s.v. DAR MŁODZIEŻY jest
statkiem szkolnym, co po stronie stałej załogi żaglowca, a już szczególnie
jego dowództwa, rodzi dodatkowe obowiązki o charakterze edukacyjno-wychowawczym.
W zawodzie marynarza, jak w rzadko którym, osobisty przykład i postawa,
stanowią fundament dla przyszłych zachowań kolejnych pokoleń oficerów i
kapitanów. Stąd też, z takim szacunkiem wspomina się osoby komendantów s.v. DAR
POMORZA, kpt.ż.w. Konstantego Maciejewicza czy kpt.ż.w. Kazimierza Jurkiewicza,
gdyż ich postępowanie stanowiło dla młodych ludzi wzór do naśladowania w ich
przyszłym życiu zawodowym.
Z tych też
względów, niedopełnienie przez komendanta s.v. DAR MŁODZIEŻY procedur wynikających z przepisów ustaw oraz innych
przepisów przywołanych w pkt. V orzeczenia, należy ocenić (zgodnie z wnioskiem
Delegata Ministra) jako rażące zaniedbanie obowiązków kapitana statku.
Nie można
przy tej ocenie tracić z pola widzenia i tej okoliczności, że na skutek
niezgłoszenia wypadku klasyfikatorowi (wobec zatajenia wypadku przed
armatorem), od lipca 2001r. do lutego 2003 r. statek był eksploatowany, mając
de facto zawieszoną klasę (przepisy pkt. 6.1.1. Zasad klasyfikacji PRS z 1999
r.).