ZAGINIĘCIE ŻEGLARKI Z POKŁADU s/y GEDANIA
w dniu 28 grudnia 2006r.
NA MORZU ŚRÓDZIEMNYM, PODCZAS REJSU Z BARCELONY
NA WYSPY BALEARY
/Orzeczenie
Izby Morskiej przy Sądzie Okręgowym w Gdańsku z siedzibą w Gdyni z dnia
02.07.2007r. - sygn.akt WMG 1/07 zmienione
orzeczeniem Odwoławczej Izby Morskiej z
dnia 16.10.2008r. – sygn.akt OIM 1/08/
I. Nie dało się ustalić przyczyny i okoliczności zaginięcia członka
załogi jachtu GEDANIA żeglarki I.J. w dniu 28
grudnia 2006 r. po ok. godz.
06.30, w rejsie z Barcelony na Baleary,
przy bezwietrznej pogodzie, gładkim morzu, dobrej widzialności i temp. wody +
II. Pełniący funkcje IV-go oficera J.Sz. oraz żeglarka I.J.
złamali podstawowe zasady bezpieczeństwa żeglugi, gdyż nie mieli założonych szelek
bezpieczeństwa wówczas, kiedy przebywali na pokładzie jachtu w nocy (§
18 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sportu z dn. 9.06.2006 r. w sprawie uprawiania
żeglarstwa – Dz.U. 105/06 poz. 712 z późn.zm.) oraz wbrew zakazom armatora i
kapitana jachtu pili alkohol a nadto, IV of. J.Sz. naruszył zasady dobrej
praktyki żeglarskiej przez to, że pozostawił na pokładzie rufowym, w nocy,
będącą pod wpływem alkoholu żeglarkę I.J. samą, nie informując o tym
kierującego wachtą III of. M.M.
III. Akcja poszukiwania zaginionej, rozpoczęta o
godz. 12.35 dnia 28.12.2006r. prowadzona
była prawidłowo, z tym, że rozpoczęta została z
ponad 5-cio i pół godzinnym opóźnieniem wobec niesprawdzenia o godz. 07.00
przyczyn nieobecności żeglarki na wachcie oraz omyłkowego przyjęcia przez II
of. D.K., że osoba śpiąca w kabinie to żeglarka I.J..
PRZEBIEG
WYPADKU
W dniu 27.12.2006 r. o godz. 14.55 s/y GEDANIA
(stalowy; żaglowo-motorowy; pow.żagli
2. Kapitanem jachtu był kpt. jacht. A.Ż. (lat 27,
patent kpt. jacht. i kpt. motorowodnego z 2005 r.; ok. 13 lat praktyki
morskiej; na tym jachcie od IX. 2006 r. – najpierw jako oficer, potem samodzielnie
dowodzący jachtem od 2 tygodni przed wypadkiem).
Załogę jachtu stanowili:
I oficer – P.J.(lat 28, jacht. sternik morski od 2005
r., ok. 19.00 godz. na morzu);
II oficer – D.K. (lat 45, francuskie uprawnienie do prowadzenia jednostek do
III oficer – M.M. (lat 31, jacht. sternik morski,
żegluje od 10 lat, 10 rejsów morskich);
IV oficer – J.Sz. (lat 47, bez stopnia żeglarskiego,
uprawia żeglarstwo śródlądowe od 15 roku życia, uczestniczył w 3 rejsach
morskich jako żeglarz na jachtach: Pogoria, Berg i Gedania);
bosman - M.T.
(lat 26, jacht. sternik morski od 2 lat, drugi rejs na s/y Gedania) oraz
żeglarze z Polski: E.J. (lat 31 ), D.O. (lat 32 ), D.K.
(lat 33) i E.W. (lat
31); z Francji: A.K. (lat 19), S.K. (lat 23) i K.U. (lat 31) oraz ze Szwecji: I.J. (obywatelka szwedzka narodowości polskiej,
ur. 04.04.1957 r., praktyka żeglarska: 6-cio
tygodniowy rejs na s/y Sun
Magic w Grecji, Regaty Polonijne Giżycko 2005 i 2006 oraz liczne rejsy w Skandynawii).
I.J. przyjechała do Barcelony jako ostatnia z załogi, w
dniu 26.12.2006 r., wieczorem. Zajęła kabinę dziobową z III oficerem M.M..
Tego dnia, wieczorem, kapitan poinformował załogę o
podziale na 4 wachty i wyznaczył
oficerów wachtowych. Spośród nich, tylko IV of.- J.Sz. nie miał
stopnia żeglarskiego. Kapitan znał go z
rejsu na s/y POGORIA, gdzie był w
składzie jego wachty. Uważał, że "może pełnić funkcję oficerską przy
czujniejszym nadzorze z jego strony
i bosm. M.T.", której
powierzył funkcję swojego zastępcy.
Pracę wacht kapitan zorganizował w ten sposób, że
każdego dnia, od godz. 16.00 do godz. 16.00
dnia następnego, jedna wachta
była kolejno wyłączana z obowiązków nawigacyjno - pokładowych i kierowana do
zajęć kambuzowo - gospodarczych.
Podczas odprawy kapitan poinformował załogę o całkowitym zakazie picia alkoholu na morzu oraz o obowiązku noszenia szelek
bezpieczeństwa w nocy i przy stanie
morza powyżej 4°B.
3. S/y
GEDANIA opuściła port przy bezwietrznej
pogodzie i skierowała się na Menorkę do portu Ciutadella. Szła na silniku z
szybkością ok. 5 w. Prognozy pogody zapowiadały wiatr SE 2 - 4 °B.
Od godz. 16.00 wachtę kambuzową pełnił II of. D.K. wraz
z żeglarką I.J. i K.U.. Z kolei IV of. J.Sz. objął wachtę nawigacyjną z S.K. i
A.K. o godz. 20.00. Pod koniec wachty
na pokład przyszła żeglarka I.J. i zaproponowała IV of. J.Sz. wypicie drinka. Przyniosła butelkę whisky. Obydwoje usiedli na ławce
usytuowanej w rufowej części pokładu, obok schodków zejściowych prowadzących na
pokład kąpielowy. Nie mieli na sobie szelek bezpieczeństwa.
Kiedy przed północą na pokład wyszedł I of. P.J. z żeglarzami pierwszej wachty: D.O.i E.J.; IV of. J.Sz. z żeglarką
I.J. już siedzieli na ławce. I of. P.J. podszedł do niego i poprosił o
przekazanie wachty. Zdający wachtę IV of. J.Sz. powiedział, że warunki są
niezwykle spokojne, idą cały czas tym samym kursem i że w dzienniku jachtowym
znajdzie wszelkie zapiski. Przejmujący wachtę przeszedł do sterówki, gdzie na
podstawie wskazań GPS i mapy
elektronicznej ustalił pozycję jachtu.
Siedzący na ławce rozmawiali,
żartowali,
robili zdjęcia, palili papierosy i pili alkohol. Później butelkę po whisky wyrzucili za burtę. Żeglarka I.J.
była w dobrym nastroju, opowiadała o swoim życiu i postrzeganiu świata. I of. P.
J. kilka razy podchodził do nich spytać, dlaczego nie idą spać. Odpowiadali, że
szkoda czasu na sen w tak piękną noc. Niebo było rozgwieżdżone, świecił księżyc,
a morze było spokojne. I oficer P.J. poczęstował
żeglarkę I.J. cygaretką. Wyczuł, że oboje dobrze się ze sobą czują i że im
przeszkadza. W ich zachowaniu nie zauważył
niczego niepokojącego. Nie zauważył też, że piją alkohol. Szklanek na pokładzie
nie widział.
Kapitan nie kontrolował przebiegu pierwszej wachty,
ale wiedział od bosm. M.T. - z którą zajmował kabinę bosmańską - kto
siedzi na ławce rufowej.
O godz. 04.00 (dnia 28.12.2006 r.) I of. P.J.
przekazał wachtę III of. M. M., którą ten pełnił wraz z D.K. i E.W. I oficer P.J. zwrócił uwagę III of. M.M., że na pokładzie są jeszcze 2 osoby,
które siedzą na
ławce rufowej, korzystają z pierwszej nocy na morzu i nie
chcą spać.
III of. M.M. koncentrował się na prowadzeniu jachtu,
bo jego załoganci byli pierwszy raz na morzu i chorowali. Specjalnie nie
interesował się osobami siedzącymi na ławce. Od strony rufy dobiegały go odgłosy rozmów, śmiechy i uszczypliwe
uwagi dotyczące sterowania przez E.W.
Ok. godz. 04.20 na pokład wyszła bosm. M.T. sprawdzić
wachtę. Widziała żeglarzy siedzących i
przytulonych do siebie na ławce rufowej. Nie
była tym zdziwiona, bo od początku rejsu dużo czasu spędzali ze sobą.
Nie podchodziła do nich, by im nie przeszkadzać. Po 20-30 minutach pobytu na
pokładzie wróciła do kabiny i położyła się spać.
W połowie wachty III of. M.M. widział IV of. J.Sz.
schodzącego pod pokład.
D.K. stojąc za sterem widział jeszcze ok. godz. 06.30
kobietę i mężczyznę siedzących na ławce. Potem mężczyzna zszedł pod pokład a
ona została i przypalała papierosa. Od tego czasu nie zwracał na nią uwagi.
IV of. J. Sz.
potwierdził, że o tym czasie poszedł do swojej kabiny, w której spał już I of. P.J. Żeglarkę I.J. zostawił samą, w
dobrym nastroju. Według niego, nie była pijana. Wtedy widziano ją ostatni raz.
4. Żeglarka
I.J. nie przyszła na wachtę kambuzową ażeby
o godz. 07.00 przygotować śniadanie, które dla IV wachty miało być wydawane od
godz. 07.30.
0k. godz. 07.30 na śniadanie zszedł m.in. kapitan,
który nie widząc żeglarki I.J. w kambuzie, spytał o nią II of. D.K.. III of. M.M.
powiedział wtedy, że nie ma jej w zajmowanej przez nich kabinie. Z uwagi na to,
że IV of. J. Sz. nie przyszedł na śniadanie, wszyscy obecni
przypuszczali, że oboje zaspali.
Po tych rozmowach, o godz. 08.15 II of. D.K. wszedł do kabiny dziobowej, gdzie żeglarka
I.J. powinna była spać i stwierdził, iż rzeczywiście jej tam nie ma. Poszedł
więc do kabiny IV of. J.Sz. Zobaczył, że
ten śpi. Zobaczył też inną osobę w drugiej koi. Przyjął, że jest nią
poszukiwana żeglarka I.J. Dopiero później okazało się, że w rzeczywistości
był to I of. P.J.
Po powrocie z poszukiwań II of. D.K. przekazał, że żeglarka
I.J. śpi, ale nie w swojej kabinie lecz w trzyosobowej, zajmowanej przez IV of. J.Sz. Kapitan uznał tę
informację za wystarczającą.
Po śniadaniu, bosman M.T. – widząc, że żeglarka I.J. nie
pomaga sprzątać - spytała o nią II of. D.K. Ten odpowiedział, że śpi w lewej
trójce - gdzie było jedno wolne miejsce i że nie została obudzona do pomocy, bo
późno poszła spać. IV of. J. Sz. przyszedł na wachtę spóźniony - ok. godz. 08.35.
Żeglarka A.K. wyczuła od niego silny zapach alkoholu.
W tym czasie, II of. D.K. i żeglarka K.U. usiedli na ławce rufowej.
Znaleźli tam niedopałek papierosa, który
przypalił pokład i korek od butelki po whisky.
Ok. godz. 11.00 II of. D. K. wszedł do kabiny IV of. J.Sz.,
zdecydowany by obudzić żeglarkę I.J. Z uwagi na to, że poprzedniego dnia, będąc
w sklepie zauważył, że żeglarka kupiła butelkę whisky i butelkę wina uznał, że znaleziony rano korek świadczył o
tym, że piła w nocy alkohol. Żeglarki I.J. w kabinie IV of. J. Sz. nie było, a ponieważ
drzwi do kabiny, którą zajmowała na dziobie
były zamknięte, przyjął, że po
przebudzeniu przeniosła się do niej i ją zamknęła. Powiedział o tym żeglarce K.U. i
skomentował, że nie jest w porządku wstać i położyć się dalej spać, zamiast
przyjść im pomóc.
5. O godz. 12.20 jacht stanął na kotwicy w
zatoczce przy Islote de
6. Podniesiono
kotwicę i kursem 318°, CN (ok. 9,5 w), ruszono
na pozycję z godz. 06.00: szer.geogr.: 40°22,7´ N
i dług.geogr.: 003°19,7´ E.
Nadano sygnały:DISTRESS MOB oraz Mayday. Wystawiono wachtę, która obserwowała
morze z dachu nadbudówki.
Żeglarka I.J. ubrana była w jeansy, bluzkę, szarą
kurtkę z kapturem, tenisówki i wełnianą czapeczkę.
IV of. J. Sz. w rozmowie z kapitanem, w obecności
bosm. M.T., przyznał, że w nocy z żeglarką
I.J. wypili dużo alkoholu oraz, że nie mieli założonych szelek bezpieczeństwa.
Poinformował też, że poszukiwana od 3 lat leczyła się biorąc leki
psychotropowe.
Poszukiwania prowadzono utrzymując kontakt z CS
Menorca Radio oraz RCC, które skierowało na domniemaną pozycję wypadku
śmigłowiec i samolot.
0 godz. 13.30
poinformowano kapitana, że idą na tę pozycję również: m/v AMADEO i m/v EL
GRECO.
Na pozycję z godz. 06.00 jacht doszedł o godz. 16.15 i
zaczął poszukiwania zataczając kręgi. Kapitan poinformował o wypadku telefonicznie armatora w Gdyni.
O godz. 17.00 zmieniono
metodę
poszukiwania na zaleconą przez RCC, z którym utrzymywano kontakt za
pomocą telefonu komórkowego.
Ok. godz. 20.00 RCC zalecił poszukiwania tzw.
zygzakami - tj. po
O godz. 23.50 jacht odebrał od RCC nowe wytyczne o
kontynuowaniu poszukiwań w czworoboku ograniczonym podanymi im współrzędnymi.
Obszar ten zaznaczono na mapie i resztę nocy spędzono na przeczesywaniu go z prędkością ok. 2,1 w.
We wszystkich rozmowach telefonicznych pośredniczyła
mówiąca po hiszpańsku żeglarka A.K.
Ok. godz. 08.00 w
dniu 29.12.2006 r.. RCC powiadomiło jacht, że zaginionej szukają:
śmigłowiec, samolot i statek oraz, że akcja zostanie zakończona wczesnym
wieczorem. W opinii RCC, z uwagi na temperaturę wody ok. +
W dniu 29.12.2006 r.. o godz. 18.00 RCC zakończyło
akcję i odwołało alarm MOB. Kapitan s/y
GEDANIA otrzymał pozwolenie udania się do portu Palma de Mallorca.
PRZYCZYNY
WYPADKU
1. Z uwagi na zebrany materiał dowodowy brak jest możliwości
ustalenia co żeglarka I.J. robiła w tym czasie, kiedy została sama na ławce i w jaki sposób zaginęła z
pokładu jachtu. Wynika to z faktu, że od
chwili kiedy została sama na ławce, nikt z załogi już jej więcej nie widział. Nie ma więc
podstaw do orzeczenia z jakiej przyczyny i w jakich okolicznościach
zaginęła. Tym samym, nie można spekulować, czy i gdzie
mogła się potknąć i wypaść z jachtu albo z niego wyskoczyć. Co więcej, nie
można ustalić, czy zaginięcie miało związek z wypitym alkoholem, niezałożeniem
szelek bezpieczeństwa albo jej kondycją psychiczną.
Pewne jest tylko, że stało się to po ok. godz. 06.30 – kiedy IV of. J.Sz. zostawił ją na ławce samą (żeglarkę
I.J. przypalającą papierosa widział także II of. D. K.).
Jednocześnie nie można wykluczyć sytuacji, w której
to po godzinie 08.15 (tj. czas, w którym II of. D.K.
sprawdził kabinę zajmowaną przez
zaginioną i kabinę zajmowaną przez IV of. J.Sz.) żeglarka I.J. była jeszcze na
pokładzie jachtu, np. leżąc na pokładzie kąpielowym (na którym to żeglarze
lubili przebywać w samotności), a który to pokład, z uwagi na swoje położenie, jest całkowicie
niewidoczny dla osób stojących za sterem lub znajdujących się w jego pobliżu.
Po godz. 08.15 nikt z załogi nie
sprawdzał, czy na pokładzie kąpielowym znajdowała się żeglarka I.J. A przecież
nie można całkowicie wykluczyć i takiej wersji przebiegu wypadku, że będąca pod
wpływem alkoholu żeglarka zatoczyła się i tracąc równowagę spadła przez niezamknięty reling z pokładu
rufowego na pokład kąpielowy, uderzając się w głowę i tracąc przytomność. Nie
można też całkowicie wykluczyć, że leżała na nim nieprzytomna przez okres ok. 2
godzin, bo przecież w tym czasie nikt jej nie szukał a nadto, żaden z żeglarzy
nie schodził na pokład kąpielowy, względnie też jego nie kontrolował.
Co
więcej, ok.godz. 08.30, II
of. D.K. i żegl. K.U.
poszli na pokład rufowy i usiedli na ławeczce, na
której przez większą część nocy
siedzieli IV of. J.Sz. i żeglarka I.J. Oni również nie sprawdzili pokładu
kąpielowego, którego konstrukcja i usytuowanie są takie, że jeżeli ktoś stanie
przy ławeczce lub na niej usiądzie, to nie zobaczy osoby leżącej na pokładzie
kąpielowym, pod samą nazwą jachtu widoczną na rufie (dowód: dokumentacja
fotograficzna jachtu k. 1). Nie można więc wykluczyć, że jeszcze po godz.
08.30 żeglarka leżała nieprzytomna na pokładzie
kąpielowym a następnie, w trakcie próby podniesienia się wpadła do wody przez
nikogo nie zauważona. Oczywiście ta wersja przebiegu zdarzenia jest mało
prawdopodobna ale całkowicie jej wykluczyć się nie da. W tym stanie rzeczy
należało uznać, że nie można ustalić dokładnie końcowej granicy przedziału
czasowego, w którym to żeglarka I.J. zaginęła
z pokładu jachtu.
2. IV of. J.Sz., z racji pełnionej funkcji, w sposób
szczególny, bardziej niż zwykli żeglarze, zobowiązany był do przestrzegania
obowiązujących na jachcie reguł bezpieczeństwa. Zlekceważył obydwie, przy czym,
szczególnie obciąża go fakt picia alkoholu.
IV of. J.Sz. powinien był po zakończeniu
wspólnego picia alkoholu odprowadzić żeglarkę I.J. pod pokład. Jeśli natomiast
chciała na pokładzie pozostać, to miał obowiązek powiadomić o tym pełniącego
wachtę III of. M.M., który miałby szansę roztoczenia nad nią opieki.
Tymczasem, IV of. J. Sz. beztrosko poszedł do swojej
kabiny i po dwóch godzinach, spóźniony, pojawił się na swojej wachcie, którą
jak gdyby nigdy nic, pełnił aż do południa. Widział przecież, że żeglarki nie
ma w kambuzie oraz wiedział, że nie znaleziono jej w kabinie którą miała
zajmować. Ze zwykłej troski o koleżankę, każdy inny żeglarz zainteresowałby się
jej nieobecnością.
Tak więc złamanie zasad bezpieczeństwa żeglugi na
jachcie dotyczyło nie tylko naruszenia obowiązku zakładania szelek
bezpieczeństwa w porze nocnej, podczas pobytu na pokładzie (§ 18 ust. 2 rozp.
Ministra Sportu z dn. 9.06.2006 r. w sprawie uprawiania żeglarstwa – Dz.U. Nr
105, poz. 712 z późn.zm.) oraz ustanowionego przez armatora i kapitana jachtu
zakazu spożywania alkoholu podczas rejsu, ale także pogwałcenia zasad dobrej
praktyki żeglarskiej przez to, że pozostawił na pokładzie rufowym, w nocy,
będącą pod wpływem alkoholu żeglarkę, nie informując przy tym, o fakcie
pozostawania jej samej, kierującego wachtą nawigacyjną III of. M.M..
Opóźnienie
akcji poszukiwania żeglarki
Niezależnie od tego, czy na jachcie jest czy też nie
ma regulaminu pełnienia służby, bez względu na charakter żeglugi (turystyczna,
sportowa, stażowa czy też rodzinna) nakaz przestrzegania elementarnych reguł
bezpieczeństwa i zasad tzw. „zdrowego rozsądku” ma swoje pełne uzasadnienie.
Żeglarka I.J. została przypisana do konkretnej wachty (II-giej), której pracą
kierował (dowodził) pełniący funkcję II of. D.K. To przede wszystkim jego
obowiązkiem było sprawdzenie, zaraz po
godz. 07.00, przyczyn niezgłoszenia się o tej godzinie żeglarki I.J. do pracy.
Tymczasem, oficer ten zlekceważył fakt nieobecności żeglarki na wachcie do tego
stopnia, że dopiero po godz. 07.30, kiedy kapitan przyszedł na śniadanie i zainteresował
się przyczyną jej nieobecności, właśnie z jego
inicjatywy i to też z opóźnieniem, bo
ok.godz. 08.15 poszedł sprawdzić kabinę zajmowaną przez żeglarkę. Kiedy kapitan
otrzymał od II of. D.K. informację, że żeglarka śpi ale w innej kabinie, bo
zajmowanej m.in. przez IV of. J.Sz., to nie miał żadnych racjonalnych powodów,
by mu nie wierzyć. Odmienna ocena, że kapitan w takim przypadku powinien sprawdzić
informacje II oficera i skontrolować, czy nic złego z żeglarką się nie dzieje,
sprowadziłaby całą rzecz do absurdu. Oznaczałoby to, ni mniej, ni więcej, tylko
obowiązek kontrolowania poprawności wykonania przez członka załogi i to w dodatku osoby dorosłej, pełniącej
funkcję oficerską, każdej czynności, każdego zadania, a przy tym, nie
wymagającego jakiejś specjalnej wiedzy, czy też, jak w tym przypadku,
żeglarskich umiejętności. Tymczasem,
żeglarze którzy zaokrętowali na jacht jako członkowie załogi a nie jako
pasażerowie, przyjęli na siebie, dobrowolnie, obowiązek realizacji pewnych
zadań (np. pełnienia wacht – pokładowej i kambuzowej). Część z nich przyjęła na
siebie obowiązki oficerskie. To wszystko powoduje, że zachowanie, działanie
poszczególnych członków załogi podlega ocenie z punktu widzenia poprawności postępowania,
zgodnie z obowiązującymi przepisami oraz dobrą praktyką morską (żeglarską).
Innymi słowy, gdyby podczas wachty któryś z oficerów
popełnił błąd związany np, z prowadzeniem obserwacji, oceną odległości czy rozróżnieniem świateł nawigacyjnych, to jego
zachowanie byłoby analizowane przez pryzmat przestrzegania prawideł konwencji
COLREG-72. Jego odpowiedzialność byłaby autonomiczna tj. brak umiejętności czy
też rażące błędy żeglarza skutkujące spowodowaniem wypadku morskiego mogłyby
stanowić podstawę do zastosowania wobec niego sankcji, o której mowa w art. 35
ust. 1 u. o i.m.
W tym stanie rzeczy, okoliczności dotyczące
wyjaśnienia obecności żeglarki I.J. stanowią podstawę do oceny, że to nie
kapitan nie upewnił się podczas śniadania, że żeglarka jest na jachcie, tylko
pełniący funkcję II of. D.K. popełnił
zasadnicze błędy w tej sprawie. Najpierw, przez około pół godziny nie
zainteresował się, co dzieje się z
członkiem jego wachty, a następnie, przez niedbałe wykonanie polecenia przyjął
i przekazał kapitanowi informację, że żeglarka jest i śpi w kabinie zajmowanej
przez IV of. J.Sz. Gdyby przy tak prostej czynności, jak kontrola obecności na
jachcie członka załogi, II of. D.K. dochował zwykłej staranności wymaganej w
danych okolicznościach, to podszedł by do koi i spojrzał w twarz śpiącej osoby,
m.in. po to, aby sprawdzić, chociażby po wyglądzie, czy nic jej nie jest.
Wówczas ustaliłby, że osoba o której sądził, że jest to żeglarka I.J.
faktycznie nią nie jest. Ta dramatyczna w skutkach pomyłka miała swój ciąg
dalszy, bo kiedy ok.godz. 11.00 II of.
D.K., poirytowany nieobecnoś-cią żeglarki I.J., poszedł sprawdzić co się z nią
dzieje, przyjął, że zamknięte drzwi do jej kabiny świadczą o tym, że żeglarka
nadal śpi po nieprzespanej (i jak już wówczas przypuszczał „zakrapianej”
alkoholem) nocy.
Powyższe błędy, a także pewien splot
okoliczności spowodowały, że akcję poszukiwania zaginionej rozpoczęto z ponad 5-cio i pół godzinnym opóźnieniem.