Zatonięcie jachtu OSKARD na Zatoce Biskajskiej w dniu 16 września 2002
Orzeczenie Izby Morskiej przy Sądzie Okręgowym w Szczecinie z siedzibą w
Szczecinie Sygn. Akt 22/03
Kapitan P.J. podzielił załogę na 4 wachty 2 osobowe. Oficerami były osoby z
uprawnieniami żeglarskimi. Oficer wachtowy miał do dyspozycji podwachtę, będącą
w gotowości.
W Lizbonie dokonano przeglądu jachtu i sprzętu. Zakupiono dodatkowo pompę
zęzową i mały akumulator zapasowy (12 V). Dokonano przeglądu silnika,
wymieniono filtr paliwa, zmieniono olej, cięgno biegów silnika, wykonano
konserwację manetki. Zamontowano pompę zęzową. Zatankowano paliwo - 100 l do
zbiornika głównego oraz 30 l + 20 l do zbiorników rezerwowych.
Jacht wyposażony był w żagle: fok, grot, kok sztormowy, grot sztormowy, genua,
spinaker. Posiadał 3 urządzenie GPS: 1 stacjonarny, 2 przenośne, ręczny
wiatromierz, sekstans, radio UKF oraz ekran radarowy. Środki ratunkowe
stanowiły: 10 pasów ratunkowych, 2 koła ratunkowe, 1 tratwa pneumatyczna - 10
osobowa. Jacht nie posiadał radiopławy awaryjnej EPIRB 406 MHz - miał stosowne
zezwolenie z Urzędu Morskiego w Gdyni.
W dniu 8.09.2002r. s/y OSKARD rozpoczął podróż z
Lizbony do Leixoes (Portugalia). W porcie tym zatankowano paliwo - 60 l.
Po wyjściu w morze przeprowadzono alarmy ćwiczebne: wodny, łodziowy i pożarowy
oraz szkolenie w zakresie posługiwania się środkami ratunkowymi. W dniu
11.09.2002r. s/y OSKARD wyszedł z Leixoes. Obrano kurs
kompasowy 350°, który prowadził wzdłuż wybrzeża Portugalii, a potem Hiszpanii
aż do Cabo Finisterre. Po opłynięciu przylądka Finisterre
przyjęto kurs kompasowy 010° kierując się na port Cork w Irlandii.
Na jachcie posiadano mapy synoptyczne i prognozy pogody na 2, 3 i 4 dni oraz
odbierano bieżące informacje o pogodzie na kanale 11 UKF Cabo Finisterre Trafic
Control, z którym utrzymywano stałą łączność.
Prognozy przewidywały wiatry południowo-wschodnie do wschodnich 4-6°B, stan
morza 2-5. Aż do Cabo Finisterre żegluga była spokojna przy wiatrach 1-2°B i
stanie morza 1. s/y OSKARD minął przylądek Finisterre
13.09.2002r. około godz 02.00. Od godzin południowych
wiatr wiejący z kierunków wschodnich, zaczął stopniowo tężeć osiągając w
godzinach nocnych siłę 5-6°B, przy stanie morza 3-4.
Żegluga przebiegała bez problemów. Kiedy wiatr osiągnął siłę 5°B zarefowano
grota (11 refów), a gdy wiatr stężał do 6°B, zrzucono grota i żeglowano pod
średnim, dość wysoko ciętym fokiem. Jacht żeglował
spokojnie w niedużym przechyle osiągając prędkość rzędu 7-8 węzłów.
W dniu 14.09.2002r. żeglowano przy wietrze E 6°B,
stanie morza 4-5 i bardzo dobrej widzialności. s/y
OSKARD płynął kursem kk=010°, niósł foka. Jacht osiągał 6-7 węzłów, która
chwilami dochodziła do 11 węzłów.
O godz. 12.00 wachtę objęli: IV oficer A.W. (lat 22,
wykszt. średnie, patent sternika jachtowego z 2002r.
uprawia żeglarstwo od 1997r.) z załogantką K.E. Po przejęciu steru IV oficer
wydał polecenie wybrania lewego szota foka, ponieważ przy kursie 010° fok lekko
łopotał.
O godz 12.10, kiedy s/y OSKARD znajdował się na pozycji
46°31,2'N 009°29'W z części dziobowej jachtu usłyszano huk, nastąpiło
zluzowanie szotów i podarcie niesionego foka. Oficer wachtowy wywołał załogę na
pokład. Jako pierwszy przybiegł kapitan i udał się na dziób, by zrzucić żagiel. Oficer wachtowy zmienił kurs na wiatr na kk=090°.
Okazało się, że w części dziobowej jachtu nastąpiło wyrwanie części pokładu.
Przez otwór o wymiarach 30x30 cm, do 40x40 cm, widać było wyrwane przedwięzie
sztagów. Pękł łącznik - pręt stalowy o średnicy ok. 20 mm, łączący stewę
dziobową z płytą mocującą sztagownik. Powierzchnia pęknięcia była gładka, bez
nierówności i zniekształceń, prostopadła do osi pręta.
Na s/y OSKARD włączono silnik, zrzucono żagiel, po czym przystąpiono do zabezpieczania
masztu przed upadkiem. Między mocowaniami ściągaczy sztagów na grzebieniach
przyspawanych do podwięzia sztagowego /metalowej płytki, która po pęknięciu
pręta mocującego wyrwała była z laminowanego pokładu/ przeprowadzono łańcuch
kotwiczny, który na jednym końcu został zamocowany za pomocą szekli do kluzy
dziobowej, a na drugim obłożony na kole orzechowym windy kotwicznej i
zabezpieczony linami. Wybrano i zabezpieczono łańcuch po przeprowadzeniu na
dziób wszystkich fałów /za wyjątkiem jednego/ i wybraniu ich na kabestanach.
Mimo tych zabiegów maszt nadal nie był stabilny choć
jego ruchy mocno zredukowano.
Otwór w pokładzie został zapchany podartym żaglem, lecz mimo to woda dostawała
się do wnętrza kadłuba. Woda ta była na bieżąco wypompowywana przez pompę
zęzową Attwood V 750.
Jednocześnie I oficer K.G. otrzymał polecenie od kapitana określenia pozycji i
kursu do najbliższego portu schronienia. Porem tym była odległa o około 180 Mm
w kierunku południowym La Coruna.
Po przebyciu około 20 Mm kapitan jachtu P.J. biorąc pod uwagę siłę wiatru i
stan morza (wiatr E 6°B stan morza 4), poważne osłabienie olinowania i
możliwość pęknięcia kolejnych elementów stabilizujących maszt jak i złamania
całego masztu, co pociągnęło by za sobą także utratę
możliwości komunikacji (antena UKF zamontowana była na topie masztu) podjął
decyzję o wezwaniu asysty i ewakuacji części załogi - za wyjątkiem jego i 2
ochotników I oficera. K. G. i bosmana J.E.
Kapitan wyjaśnił sytuację i nakazał przygotować się do ewakuacji, tj. założyć
ciepłą odzież, pasy ratunkowe, zabezpieczyć dokumenty osobiste, pieniądze i co
cenniejsze przedmioty. II oficer dostał polecenie przygotowania żywności i wody
pitnej. I oficer zabezpieczył paszporty, które przekazał pod opiekę IV oficera.
Bosman przygotował mały zapasowy akumulator.
Następnie o godzinie 13.00 na kanale 16 UKF nadano
sygnał PAN PAN i komunikat z prośbą o asystę i wyjaśnieniem żądanego sposobu
udzielenia pomocy. Na wezwanie odpowiedział statek RORO o nieustalonej nazwie,
który zbliżył się na odległość 2 Mm. Siedmioosobowa załoga pod dowództwem II oficera P.C. była przygotowana do
opuszczenia jachtu. Prośba kapitana P.J o spuszczenie
łodzi ratunkowej w celu podjęcia załogi jachtu spotkała się z odmową kapitana
obcego statku, który tłumaczył zbyt wysokim stanem morza i brakiem sygnału
wzywania pomocy ze strony s/y OSKARD. Statek ten odpłynął bez udzielania
pomocy. Kolejne wezwania PAN PAN pozostały bez odpowiedzi.
Kapitan nakazał zdjąć pasy ratunkowe i powrócić do obowiązków. Podzielił załogę
na wachty awaryjne. Na pokładzie wachty prowadzili na zmianę kapitan i I
oficer, funkcję załogi przyjęli młodsi oficerowie oraz bosman. Maszt silnie
szarpał olinowaniem. Wiatr tężał. Istniało ryzyko dalszych uszkodzeń. Aby
zminimalizować wstrząsy masztu sterowali najbardziej doświadczeni sternicy:
kapitan, I oficer i bosman.
Kapitan zalecił sterować tak, aby minimalizować uderzenia fal o dziób. Żegluga
przebiegała sprawnie, silnik pracował "pół naprzód", obroty 1500,
jacht płynął kursem kk=175°.
O godz. 00.00 w dniu 15.09.2002r wachtę od kapitana
przejął I oficer. Przed godziną 02.00 nastąpił
krótkotrwały spadek obrotów silnika. Po około 10-15 min. tj. około godz. 02.15
nastąpił ponowny spadek obrotów silnika, następnie obroty wzrosły do "pół
naprzód" (ok. 1500 obr/min) po czym ponownie
spadły i silnik zgasł.
s/y OSKARD znajdował się na pozycji 45°44,5'N i
009°13,5'W w warunkach dobrej widzialności, wiatru E 6°B, i stanu morza 4.
Kapitan z bosmanem podjęli próby ustalenia przyczyn awarii i ponownego
uruchomienia silnika.
O godz 02.45 postawiono na sztagu foka sztormowego (ok. 4 m2). Praca tego żagla spowodowała, że przechyły
były bardziej płynne, a mocne szarpnięcia jachtu można było zminimalizować.
Jacht przestał być sterowny. Pod wpływem wiatru i prądu zaczął dryfować w
kierunku południowym, z prędkością 1-2 węzłów (prąd w kierunku 090-150°, wiatr
E 6°B).
Bosman J.E. podjął działania w celu
uruchomienia silnika. Sprawdził poziom paliwa (powyżej zbiornika), oczyścił
filtr paliwa, sprawdził, czy działa pompa paliwowa, czy system nie jest
zapowietrzony i czy paliwo dociera do cylindrów (przewody wtryskiwaczy),
sprawdził poziom oleju, sprawdził czy dźwignia wyłączania silnika jest we
właściwej pozycji.
Próby uruchomienia silnika trwały do godzin rannych i nie przyniosły rezultatu,
a spowodowały znaczne wyładowanie akumulatorów. Kapitan nie zezwolił na
wykorzystanie akumulatorów oświetleniowych dla kolejnych prób uruchomienia
silnika. Nie ustalono powodów zatrzymania się silnika.
W konsekwencji awarii silnika jacht nie miał ładowania i utracił sterowność.
Mając powyższe na uwadze jak i awarię sztagów, niezdolność jachtu do
postawienia żagli większych niż fok sztormowy, wzrost siły wiatru i fali, brak pewności co do innych elementów olinowania stałego oraz
odległość do portu LA Coruna ok. 140 Mm - czynników stanowiących zagrożenie dla
życia i zdrowia załogi - kapitan P.J. zdecydował się na wezwanie pomocy.
O godz. 08.15 na kanale 16 VHF nadał sygnał MAYDAY podając pozycję i przyczynę
wezwania pomocy.
Około godziny 09.00 na wezwanie odpowiedział statek
SELENDANG SARI, będący w drodze do Giblartaru, który skomunikował się ze stacją
ratunkową Finisterre, skąd otrzymał polecenie prowadzenia akcji ratunkowej.
Kapitan statku uzgodnił z kapitanem jachtu P.J. warunki i sposób udzielenia
pomocy. Plan ten zakładał podjęcie załogi i jachtu. Kiedy okazało się, że masa
jachtu przekraczała dopuszczalny udźwig statkowego dźwigu (10 ton), i nie jest
możliwe podjęcie jachtu, kapitan P.J. zażądał spuszczenia łodzi ratunkowej, do
której przeszło by 8 osób (kapitan z I oficerem zamierzali zostać na jachcie,
aby móc ręcznie pompować zęzę prowadzić komunikację radiową i sterować jachtem
podczas holowania), a następnie ratowania jachtu przy pomocy wezwanego holownika. Kapitan statku odmówił spuszczenia
łodzi ze względu na trudne warunki hydrometeorologiczne (wiatr ESE 6-7°B, stan
morza 4) i ryzyko dla własnej załogi. Zaproponował, że podejdzie od zawietrznej
burty jachtu, poda rzutki i na cumach poprowadzi jacht na swoją zawietrzną
(prawą) burtę, gdzie ustabilizuje jacht i podejmie załogę przy pomocy
sztormtrapu i uprzęży asekuracyjnej.
Około godz. 09.40 zaobserwowano statek SELENDANG SARI (bandera Malezja,
chemikaliowiec jednośrubowy, poj. brutto 29 956, długość
182,92 m, szerokość 32,26 m, bez ładunku).
Płynąc siłą inercji ustawił się tak, że jacht wolno dryfował prawą burtą na
jego nawietrzną (lewą) burtę.
Załoga przygotowała się do opuszczenia jachtu, założyła ciepłą odzież, pasy
asekuracyjne i ratunkowe. Zabrano cenniejsze przedmioty i dokumenty osobiste. Z
prawej burty jachtu założono odbijacze.
Około godz. 11.00 statek zbliżył się na odległość około 50 m. Pierwotnie
zakładano, że rzutki będą wystrzelone se statku, aby zachować dystans. Do tego
nie doszło, rzutki były rzucane pod wiatr i zostały podjęte dopiero w tedy,
kiedy jacht był przy burcie. Po podjęciu rzutek zamocowano je na knagach. W
czasie ruchu jachtu na fali zastąpiło wyrwanie knag z pokładu, dziób jachtu
został pociągnięty w stronę burty statku.
s/y OSKARD uderzył burtę koszem dziobowym, w wyniku czego
kosz został złamany i uszkodzony sztorm reling. Jacht pracując na fali uderzał
kilkakrotnie burtą o burtę statku, otarł się o nią relingiem, po czym zdryfował
w kierunku rufy statku
Kiedy jacht był już za rufą i dryfował na zachód, kapitan zapracował
krótko maszyną "wstecz" i "stop", co spowodowało, że ruch
wody zaśrubowej spowodował zbliżenie jachty do prawej burty statku
(zawietrznej). Przełożono odbijacze na lewą burtę jachtu. Podano rzutki,
zacumowano cumy na awaryjnych urządzeniach cumowniczych (winda kotwiczna na
dziobie, gdyż liny były zbyt grube aby przejść przez
kluzę, a knagi były wyrwane). Jacht został ustabilizowany przy burcie statku. Z
chemikaliowca spuszczono sztormtrap i liny
asekuracyjne (wolna burta miała 14-15 m wysokości).
Członkowie załogi jachtu przeszli na pokład statku. W czasie ewakuacji kapitan
sterował jachtem, by umożliwić załodze bezpieczne przejście na okład statku.
Mimo to jacht kilkakrotnie uderzył burtą, dziobem i masztem o burtę statku,
słychać było trzaski (odbijacze nie pękły, pracowały cały czas). Nie
zaobserwowano przecieków kadłuba. Wobec niebezpieczeństwa utraty masztu i
olinowania kapitan P. Jędrzejko podjął decyzję o opuszczeniu jachtu. Jako
ostatni z załogi, zabierając ze sobą niektóre dokumenty jachtu przeszedł na
pokład statku. Akcja ewakuacji załogi zakończyła się
15.09.2002r o godz. 12.30 na pozycji 45°11,1'N
008°42,3'W. W tym czasie była dobra widzialność, wiatr ESE 6-7°B, stan morza
4-5.
Na jachcie pozostało całe wyposażenie, rzeczy osobiste załogi, mapy morskie i
podręczniki nawigacyjne, komputer nawigacyjny i inne przedmioty. Zostawiono też
(zakupioną i zainstalowaną w Lizbonie) pracującą elektryczną pompę zęzową z
pływakowym wyłącznikiem. Jacht pozbawiony załogi, uderzył kilkakrotnie masztem
o burtę statku, w wyniku czego złamaniu uległa lewa
rozpórka salingu bramstengi i wygięła się lewa rozpórka salingu stengi.
Odbijacze na lewej burcie nie pękły
Na pokładzie SELENDANG SARI załoga jachtu została otoczona opieką. Kapitan
statku poinformował, że wezwał holownik ze stacji ratunkowej Finisterre, który
wyszedł już w morze, aby przyholować jacht do portu La Coruna oraz, że odwołał
zamówiony już wcześniej śmigłowiec. Jacht wobec niemożliwości podjęcia go na
pokład i tężejącego wiatru, został odcięty od statku. Z masztem przechylonym
lekko na prawą burtę pozostał w dryfie pod małym 4 metrowym fokiem sztormowym.
Około godz. 22.30 załoga jachtu OSKARD została przekazana na redzie La Coruna
na statek pilotowy, który przetransportował ją do portu jachtowego. Na nabrzeżu
oczekiwał minibus i ambulans. Nikt z członków załogi nie doznał żadnych
obrażeń. Około godz. 23.00 załoga została odwieziona do hotelu.
W dniu 16.09.2002 r w godzinach rannych kapitan P.J.
powiadomił o zdarzeniu armatora jachtu i Ambasadę RP. Nawiązał też kontakt ze
stacją ratunkową Finisterre, skąd uzyskał informacje, że jacht został
odnaleziony i jest holowany do portu. Szacowany czas przybycia do portu
określony został na 17.09.2002r godz. 12.00. jednak
około godz. 19.00 (16.09.2002r) stacja ratunkowa Finisterre poinformowała o
zatonięciu jachtu ze złamanym masztem w czasie sztormu 9°B i podjęcia tratwy
ratunkowej na pokład holownika. Nie podano pozycji zatonięcia jachtu, ani
szczegółów dot. akcji ratowniczej.
Wartość jachtu OSKARD określona była na 150 000 zł (polisa ubezp. Ergo?
Hestia?).
1.
Zerwane
powięzie sztagów, wyrwana dziura w poszyciu pokładu o wym. 30x30 cm.
Przypuszczalnie nastąpiła korozja międzykrystaliczna pręta mocującego
sztagownik.
2.
Awaria
silnika pomocniczego i niemożliwość ponownego uruchomienia Nie ustalono
przyczyny awarii silnika.
3.
Dalsze
uszkodzenie - podczas akcji ratunkowej - olinowania, złamany lewy górny saling
i zgięty lewy dolny saling, zerwanie urządzenia cumownicze, osłabienie -
prawdopodobnie pęknięcie - kadłuba.
Delegat podkreślił, że wobec braku dokumentacji z nieudanego holowania jachtu
można jedynie przypuszczać, że zatonięcie nastąpiło z powodu nieszczelności
kadłuba oraz ogólnego złego stanu jachtu po wypadku. Zdaniem Delegata, do
samego zatonięcia przyczyniła się również zła pogoda tzn. wiatr o sile 9°B oraz
wysoka fala. Postępowanie załogi podczas wypadku Delegat ocenił pozytywnie.
Wskazał, że wybór akcji ratowniczej zależał głównie do kapitana statku
ratującego. Akcja ta, aczkolwiek niebezpieczna, była udana w odniesieniu do
ratowania ludzi. Jacht jednak został utracony.
Biorąc pod uwagę dokumentację oraz przebieg rozprawy Delegat stwierdził, że
kapitan P.J. w miarę swoich możliwości działał sprawnie i swoim postępowaniem
nie przyczynił się do utraty jachtu.
0.
Stan techniczny jachtu. Przygotowanie jachtu do rejsu, załoga.
Jacht OSKARD został zbudowany w 1987 r. Jacht ten od 1995 r
operował na morzu śródziemnym, gdzie odbywał rejsy turystyczne. W czerwcu 2002r
dokonano przeglądu jachtu odnowienia klasy w Fiumicino. Polski Rejestr Statków,
który dokonywał przeglądu sporządził: sprawozdanie z przeglądu kadłuba i
wyposażenia jachtu, sprawozdanie z przeglądu podwodnej części kadłuba jachtu. W
rezultacie PRS wydał zaświadczenie klasyfikacyjne jachtu, a Urząd Morski w
Gdyni wydał kartę bezpieczeństwa nr 613/GM/2002 ważną do 22 czerwca 2003 r na
wniosek armatora jachtu, Inspektorat Bezpieczeństwa Żeglugi Urzędu Morskiego w
Gdyni zwolnił jacht OSKARD z wyposażenia w radiopławę awaryjną 406 MHz na sezon
żeglarski 2002. Przegląd silnika jachtu przeprowadzono akrze w czerwcu 2002 r w
Fiumicino. Dokonywał go licencjonowany pracownik serwisu VOLVO z Zabrza. Na
jachcie był wykaz części zamiennych, rachunki zakupu części, książka wymiany
oleju i książka przeglądów. Dokumenty te nie zostały zabrane z jachtu w czasie
ewakuacji załogi w dniu 15.IX.2002r. Ostatni rejs
jachtu OSKARD rozpoczęto 11.IX.2002r z Lizbony. Jacht
miał być przeprowadzony na Morze Bałtyckie. Przed rejsem dokonano zakupu
komputera nawigacyjnego, pompy zęzowej, małego akumulatora zapasowego (12 V),
dwóch żagli w tym foka sztormowego i linkę do sterowania manetką silnika.
Dokonano przeglądu jachtu i sprzętu. Sprzęt i środki ratunkowe zostały
wyniesione z jachtu, przeglądnięte. W kamizelkach ratunkowych sprawdzono i
wymieniono żarówki. Sprzęt ten został ponownie umieszczony na jachcie na
śródokręciu, w dostępnym miejscu. Na pokładzie były 2 koła ratunkowe z rzutkami
i pławą świetlną. Jacht był wyposażony w 10. osobową
tratwę ratunkową z aktualnym atestem. Sprawdzono także środki pirotechniczne i
ich atesty. Po wypłynięciu w morze, przeprowadzono na jachcie szkolenie technik
ratowniczych - zakładanie pasów ratunkowych mierząc czas. Przeprowadzono
alarmy: wodny, łodziowy, pożarowy. Kapitan zwrócił uwagę na konieczność
stosowania pasów asekuracyjnych mocowanych do odpowiednich urządzeń pokładowych
w czasie dużego falowania. Na jachcie odbierano mapy baryczne w portach z
wyprzedzeniem dziewięciodniowym, a w pierwszej fazie żeglugi odbierano
informacje z Cabo Finisterre Trafic Control o aktualnej pogodzie i prognozach.
Załogę jachtu stanowiło 10 osób. Z czego kapitan posiadał patent jachtowego
sernika morskiego, czterej oficerowie patenty sterników jachtowych. Z
pozostałej załogi tylko jedna osoba miała patent żeglarza jachtowego. Funkcję
bosmana pełnił obywatel amerykański - marynarz zawodowy. Był absolwentem akademii
morskiej, z dużym morskim doświadczeniem. On i kapitan jachtu dwukrotnie
wspólnie przepłynęli Atlantyk.
1.
Awaria z dnia 14.IX.2002r. - pęknięcie
pręta (łącznika) mocującego podwięź sztagów i silnika w dniu 15.IX.2002r.
Jak wynika z wyjaśnień kapitana jachtu i zeznań członków załogi pierwszy etap
żeglugi przebiegał bez trudności. Pod koniec dnia 13.IX wiatr zaczął tężeć. O
północy wiatr osiągną siłę 6°B, stan morza 4. w
związku z tym zrzucono grota, żeglowano pod fokiem. Jacht żeglował spokojnie, z
niedużym przechyłem, osiągając prędkość do 8 w. W dniu 14.IX.2002r. o godz. 12.10 pękł pręt - łącznik mocujący podwięź
sztagów. Olinowanie stałe (liny, łączniki, okucia) zostały poddane oględzinom w
czasie przeglądu olinowania klasy w czerwcu 2002r. Kapitan jachtu opisał, że
przełom pękniętego pręta- łącznika o średnicy około 20 mm, był idealnie równy,
o gładkiej powierzchni, bez ziaren, nierówności i zniekształceń. Zainteresowany
ten przedstawił 2 opinie metaloznawcze, których autorami są magistrowie
inżynierowie, absolwenci Politechniki Wrocławskiej wydziału mechanicznego ze
specjalnością metaloznawstwo. Autorzy tych opinii posiadają także patenty
kapitanów jachtowych. Opinie te są zgodne. Przedstawiają hipotetyczne przyczyny
pęknięcia pręta - łącznika mocującego podwięź sztagów. Na postawie przełomu
przekazanego przez kapitana jachtu wynika, że nie było na nim linii
spoczynkowych charakterystycznych dla złomów zmęczeniowych. Naprężenia
rozciągające mogą być powodem pęknięcia zmęczeniowego, to jednak w tym wypadku nie
ma przesłanek do przyjęcia, że powodem awarii był zmęczenie materiału.
Po awarii sztagownika załoga jachtu przystąpiła do prac stabilizujących maszt.
Kapitan rezultat tych prac przedstawił tak, iż maszt dalej nie był stabilny choć jego ruchy mocno zredukowano. W związku z tym
dalszy przelot jachtu odbywał się z pomocą silnika. Nie zdecydowano się na
postawienie jakichkolwiek żagli. Zdaniem kapitana, postawienie żagli zwiększało
naprężenie awaryjnych zamocowań i narażało inne elementy olinowania stałego,
które będąc w tym samym wieku co sztagi i podwięź,
wobec nieprawidłowej pracy masztu - narażone były na zerwanie, co w
konsekwencji mogło doprowadzić do zerwania masztu. Kapitan przedstawił jednak
opinię, że jedynym żaglem, który nie naraził stengi i bramstengi masztu był fok
sztormowy (ok.4 m2). Mógł on stanąć na
sztagu i w tej sytuacji obciążał tę część masztu, której olinowanie było
nienaruszone (stensztag, wanty kolumnowe). Od tego momentu wprowadzono wachty
awaryjne po 6 godzin - kapitan i starszy oficer. Sterowali doświadczenie
sternicy. Kapitan określił, że dalsza żegluga na silniku przebiegła sprawnie i
w miarę bezpieczne.
Zwracano uwagę na odpowiednie sterowanie tj. od fali by wyeliminować uderzenia
o dziób. Dziura w pokładzie po wyrwanej powięzi była zabezpieczona odartym
żaglem. A ilość wody, które jednak dostawały się do wnętrza jachtu, były na
bieżąco wypompowywana przez nowo-zamontowaną pompę zębową. Na tym etapie
żeglugi kapitan podjął pierwszą próbę ewakuacji większości członków załogi. Na
jachcie miał pozostać kapitan z dwoma ochotnikami, by bezpiecznie przeprowadzić
jacht do momentu zgłoszenia się do akcji holownika. Statek
który zgłosił się po wezwaniu do asysty, odmówił opuszczenia łodzi
ratunkowej ze względu na ciężkie warunki hydrometeorologiczne.
Kapitan jachtu nie zdecydował się na nadania sygnałów wzywania pomocy - jacht
nie tonął, silnik pracował prawidłowo, wciąż możliwe było sterowanie
minimalizujące skutki zafalowania.
Dnia 15.IX o godz. 02.15 nastąpiła awaria silnika. Przed ostatecznym zatrzymaniem
silnika wachtowy starszy oficer zarejestrował spadek obrotów, ustabilizowanie
obrotów i po 10-15 minutach ponowny spadek obrotów do zatrzymania silnika.
Moment ten nie był poprzedzony skutkami dławieniem czy innymi objawami
niewłaściwej pracy. Usunięciem awarii zajął się bosman, najbardziej
doświadczony w tym zakresie członek załogi. Wykonano wiele prac sprawdzających.
Kolejne próby rozruchu silnika nie przyniosły rezultatu, a wobec wyczerpania
się akumulatorów prace te przerwano. W trakcie przeglądu jachtu oda odnowienia
klasy w czerwcu 2002r., dokonano przeglądu tego silnika. Podczas żeglugi
załączono silnik w czasie bezwietrznej pogody, a także dla doładowania
akumulatorów. Straty i praca silnika były prawidłowe. Komandor klubu armatora
jachtu przedstawił opinię, że silnik typu VOLVO PENTA MD 17 D charakteryzują
się tym, że zapowietrzają się.
Załogi są o tym informowane, ale bez wskazań sposobu usunięcia tej usterki,
bowiem naprawa w tym zakresie możliwa jest tylko poprzez specjalistyczny serwis,
a jedynym zaleceniem jest wypełnienie zbiornika paliwowego co
najmniej do połowy, co na jachcie stosowano. W tej sytuacji zdecydowano się na
postawienie na stensztagu foka sztormowego (ok. 4 m2.).
O ile po awarii silnika jacht stracił sterowność, doznał gwałtownych
przechyłów, zachowywał się jak korek na fali, to praca foka spowodował, że
przechyły jachtu były bardziej płynne. Zaczął stabilnie dryfować. Wiatr spychał
jacht na zachód, natomiast prąd na wschód. W związku z tym kurs był stabilny,
cały czas na południe. Osiągał prędkość do 2 w. Po postawieniu foka jacht
łagodniej wchodził i schodził z fali, ale nie była to sytuacja tak dobra jak
przy pracy silnika. Kurs jachtu ustabilizował się, zmniejszyły się przechyły,
gwałtowna praca kadłuba. Udawało się trzymać kurs z myszkowaniem 10-20° na
burty. Po postawieniu foka dało się manewrować jachtem. Nie możność
uruchomienia silnika, a także wcześniejsza awaria olinowania, przy
pogarszających się warunkach hydrometeorologicznych skłoniły kapitana jachtu do
nadania sygnału wezwania pomocy. Podobnie jak za pierwszym razem kapitan
zamierzał pozostać na jachcie z dwoma członkami załogi i przeprowadzić jacht do
momentu, kiedy wezwany holownik podejmie akcję ratowania jachtu. statek udzielający pomocy nie zgodził się na opuszczenie
łodzi ratunkowej, a jego uradzenie dźwigowe nie pozwalały na podjęcie jednostki
na pokład.
Kapitan jachtu zamierzał zbliżyć się do statku od zawietrznej, ale kapitan
statku powołując się na złą manewrowość, zalecił zbliżenie się jachtu od nawietrznej,
gdzie w bezpiecznym dystansie będą strzelane rzutki i jacht będzie
przeprowadzony na zawietrzną. Ze statku nie zrealizowano tego planu. Doszło od
silnego uderzenia koszem dziobowym w lewą burtę statku (zniszczenie relingu),
wyrwania urządzeń cumowniczych (obłożone na pokładzie statku cumy pracowały
pionowo i wyrwały knagi), a po przejściu jachtu na zawietrzną burtę - mimo
uzbrojenia w odbijacz - doszło do wielokrotnych mocnych uderzeń o burtę statku,
a także zniszczenia salingu masztu, w tej sytuacji kapitan podjął decyzję o
ewakuacji całej załogi na statek. Po odcięciu cumy jacht rozpoczął dryf.
2.
Przyczyna zatonięcia jachtu OSKARD.
Po wypadku kapitan wdrażając właściwe procedury nie uzyskał żadnych informacji
na temat okoliczności zatonięcia jachtu.
Otrzymał jedynie w dn. 16.IX.2002r. informację, że jacht zatonął, że w tym
czasie wiał wiatr o sile 9°B, i że był holowany, a holownik został wezwany
przez kapitana statku, który prowadził akcję ratowniczą jeszcze w czasie kiedy załoga jachtu znajdowała się na pokładzie, tuż
przed ewakuacją.
Analiza wskazań map barycznych załączonych przez kapitana jachtu potwierdzała
informację, że w dniu 16.IX wiatr wiał a kierunku E przy sile 9°B. Ustalono
stan morza 7-8. mając ostatnią pozycję jachtu (moment
ewakuacji załogi 05.09 o godz. 12.30) i uwzględniając warunki
hydrometeorologiczne (kierunek i siła wiatru, stan morza, prąd 90-150° 1-2 w),
a także prędkość dryfu jachtu, Izba Morska ustaliła że jacht zatonął ok. 60 Mm
na zachód od pozycji 45°11,1'N, 008°42,3'W.
Przyczyną zatonięcia jachtu była utrata pływalności w skutek zalania wnętrza
jachtu wodą zaburtową poprzez nieszczelności kadłuba. Chodzi tu przede
wszystkim o dużą wyrwę w pokładzie powstałą po pęknięciu pręta - łącznika
mocującego podwięź sztagów. Została ona wprawdzie zabezpieczona zużytym żaglem
i pozostawiono na jachcie pracującą pompę zębową, to jednak nie można
wykluczyć, że w czasie dryfu jachtu zabezpieczenie tej dziury stało się
bezskuteczne, a pompa przestała pracować.
Załoga przekazała informację o wielokrotnych uderzeniach kadłuba o burty statku
prowadzącego ewakuację i choć nie sygnalizowała, iż wtedy powstały
nieszczelności kadłuba, to jednak nie można tego wykluczyć. Jeszcze trzeba
podkreślić, że dryf jachtu miał miejsce w ciężkich warunkach sztormowych.
Kapitan dostał też informację, że maszt jachtu uległ złamaniu.
Zatonięcie jachtu poprzedzały dwie
poważne awarie - pęknięcie pręta - łącznika mocującego podwięź sztagów i awaria
silnika.
Postępowanie kierownictwa jachtu po pierwszej awarii zdecydowano się jedynie na
dalsze przejście jachtu z uruchomionym silnikiem. Tu nie podjęto żadnych
działań by postawić ożaglowanie. Wg wyjaśnień kapitana jachtu, miał on na
względzie stan olinowania po awarii, brak stabilności masztu, a także zapewnienia
łączności (anteny na topie masztu). Dopiero po awarii silnika zdecydowano się
na podniesienie foka sztormowego, gdzie okazało się, że spełnia on swoje
zadanie, stabilizuje kurs, minimalizuje przechyły.
Zdaniem Izby Morskiej, postawienie ożaglowania awaryjnego, na kursie
prowadzącym do La Coruny (półwiatr), jak foka sztormowego i grota zarefowanego,
spowodowało by przejście jachtu z małym stałym
przechyłem na prawą burtę, zmniejszając obciążenie sztagów, a co za tym idzie,
małe naprężenie masztu i lepszą jego stabilność. W tych warunkach jacht mógłby
osiągnąć szybkość do 5 w.
Wszystkie argumenty zgłaszane przez kapitana, uzasadniające z jego strony
niemożność postawienia ożaglowania awaryjnego, a szczególnie niestabilność
masztu, nie zasługują na uwzględnienie wobec faktu, iż nie podjęto próby
postawienia ożaglowania awaryjnego po uszkodzeniu powięzi sztagów, a także ustaleń co do zachowania się jachtu po postawieniu foka
sztormowego. Po postawieniu ożaglowania awaryjnego można było by sprawdzić
zachowanie się jachtu, pracę olinowania, stabilność masztu. Przy stałej
kontroli zachowania się tych elementów, ostrożnym manewrowaniu, przejście
dystansu 120-140 Mm do portu schronienia sie powinno stwarzać problemów.
Cały czas w tej sytuacji zachowano by możliwość uruchomienia silnika. Komandor
przekazał informacje, że do dzisiaj, wśród żeglarzy trwają dyskusje, czy można
było w tych okolicznościach postawić ożaglowanie awaryjne. Ocena tego pozostaje
cały czas teoretyczna, bo nie podjęto takiej próby.
Reasumując Izba Morska ustaliła, że przyczyną zatonięcia s/y OSKARD
opuszczonego przez załogę i holowanego przez statek ratowniczy, na Zatoce
Biskajskiej, w rejonie ok. 60 Mm na zachód od pozycji
45°11,1'N,008°42,3'W. W dniu 16 września 2002r w warunkach wiatru E 9°B
i stanie morza 7-8 była utrata pływalności w skutek zalania wnętrza jachtu wodą
zaburtową poprzez nieszczelności kadłuba powstałe w wyniku wyrwania części
pokładu po pęknięciu pręta-łącznika mocującego podwięź sztagów w dniu 14
września, uderzeń jachtu o burty statku prowadzącego ewakuację załogi z jachtu
w dniu 15 września przy wietrze E 6-7°B, stanie morza 5 i złamanie masztu.
Postępowanie załogi jachtu po uszkodzeniach olinowania budzi zastrzeżenia o
tyle, że kapitan nie podjął próby postawienia ożaglowania awaryjnego, a decyzja
o ewakuacji załogi z jachtu, po awarii silnika w dniu 15 września, była
słuszna.
Orzeczenie
Izby Morskiej z dnia 9 maja 2003r.
.
przyczyną
zatonięcia s/y OSKARD opuszczone przez załogę i holowanego przez statek
ratowniczy, na zatoce Biskajskiej, w rejonie ok. 60 m na zachód od pozycji 45°11,1'N, 008°42,3'W, w dniu 16 września 2002r. w
warunkach wiatru E 9°B i stanie morza 7-8 była utrata pływalności w skutek
przedostania się do wnętrza jachtu wody zaburtowej poprzez nieszczelności
kadłuba powstałe w skutek wyrwania części pokładu po pęknięciu pręta-łącznika
mocującego podwięź sztagów w dniu 14 września, uderzeń jachtu o burty statku
prowadzącego ewakuację załogi z jachtu w dniu 15 września przy wietrze E 5-6°B,
stanie morza 5 i złamania masztu.
I.
Postępowanie
załogi po uszkodzeniu olinowania budzi zastrzeżenia o tyle, że kapitan nie
odjął próby postawienia ożaglowania awaryjnego, a decyzja o ewakuacji załogi z
jachtu, po awarii silnika w dniu 15 września, była słuszna.
II.
Pobiera
się od armatora jachtu OSKARD Górniczego Turystycznego klubu Żeglarskiego
"Gwarek" w Zabrzu, na rzecz skarbu państwa (Izby Morskiej w
Szczecinie) tytułem kosztów postępowania kwotę 835,57 zł.
III.
O
kosztach orzeczona na podstawie przepisów art. 48 ust. 1, 53 ustawy z dnia
1.XII.61r. o Izbach Morskich (Dz.u. nr
58 poz. 320 z późniejszymi zmianami).